Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Jakie wyzwania stawia współczesnym wychowawcom antypedagogika ?

"Nowa relacja, przyjaźń z dziećmi,
to przede wszystkim sprawa dorosłych.
To oni postrzegając siebie, stają się
dla swoich dzieci niczym rodzeństwo
i wychodzą im w tej nowej roli naprzeciw."

Pedagogika poszukuje ustawicznie nowych rozwiązań, przepisów, a także pewnego rodzaju "technologii" wychowania. To wszystko ofiaruje nauczycielom i wychowawcom jako środki do osiągnięcia zakładanych celów. Jedną z nowych propozycji jest - ANTYPEDAGOGIKA. Nurt ten narodził się w Stanach Zjednoczonych. Powstał głównie opierając się na przesłankach politycznych, psychopedagogicznych i filozoficznych.

Antypedagogika to nurt nie tylko pedagogiczny, edukacyjny, ale również kulturowy. Zrodził się jako wyraz sprzeciwu wobec wszechwładnego myślenia pedagogów, ich działania i nawyków. Na to miejsce zaproponowano: wolność, równość, przyjaźń, samostanowienie i odpowiedzialność. Spojrzenie na wychowanie, które proponuje antypedagogika często prowokuje, denerwuje i wywołuje mieszane uczucia. Dlaczego tak jest? Otóż spojrzenie w antypedagogice na relacje dziecko - dorosły, a także na inne relacje zachodzące w wychowaniu, całkowicie odbiegają od tradycyjnego modelu wychowania.

Dla antypedagogiki podmiotowość dziecka jest punktem wyjścia w stosunkach międzyludzkich. W świetle tego, dziecko jest nosicielem i nauczycielem wolności, zna jej wartość z chwilą przyjścia na świat. Należy tylko umożliwić mu "bycie sobą", bycie podmiotem decydującym o sobie w sferze życia indywidualnego i społecznego.

Hubertus von Schoenebeck, główny przedstawiciel i propagator antypedagogiki powiedział:

"Ten, kto szanuje młodego człowieka i traktuje go w sposób wolny od intencji wychowawczych, ma postawę pełnego poszanowania jego humanum i postawę przyjaźni, temu otwiera się nowy świat, świat ludzi samodzielnie stanowiacych o sobie."

Antypedagogika jest nurtem współczesnej pedagogiki, której dewizą jest "WSPIERAĆ A NIE WYCHOWYWAĆ."

Odrzuca ona wychowanie jako świadomy proces, podporządkowujący dziecko autorytetowi osoby dorosłej. Akcentuje godność dziecka oraz jego prawo do samostanowienia we wszystkich obszarach życia, a relacje dorosłych z wychowankami opiera na dialogu partnerskim.

Antypedagogika szuka nowego sposobu porozumienia się dorosłych i dzieci, innych metod poznania człowieka i obcowania z nim. Ważne jest wzajemne zrozumienie, życie oparte na przyjaźni i zaufaniu.

Współcześni wychowawcy- rodzice i nauczyciele, najczęściej kierują się zasadą- JA WIEM LEPIEJ NIŻ TY, CO JEST DLA CIEBIE DOBRE.

Antypedagogika wychodzi z założenia, że rozwój dziecka dokonuje się w sposób naturalny, że dziecko będzie umiało dokonywać wyboru zgodnie z nieco inną zasadą: JA WIEM LEPIEJ NIŻ TY,CO JEST DLA MNIE DOBRE.

Tymczasem psychologia rozwojowa stwierdza, iż rozwój dziecka wymaga stworzenia mu pewnych warunków, pewnej określonej stymulacji z zewnątrz, czyjejś ingerencji.

Pedagogika jako nauka o wychowaniu, podaje rodzicom i nauczycielom metody postępowania z dziećmi, często zmusza ich do czynienia tego, czego życzą sobie pedagodzy. Rodzice mają pedagogiczne ambicje decydowania o losie swoich dzieci, gdyż sami są ofiarami własnego procesu wychowania.

W świetle antypedagogiki można powiedzieć: KTO KOCHA DZIECI, TEN ICH NIE WYCHOWUJE!
Wychowanie opiera się na ciągłych roszczeniach, nakładaniu obowiązków. Jest to torowanie drogi na siłę, którą dzieci mają iść bezwzględnie. Często mówimy - "to dla twojego dobra". Owszem my, dorośli, ze względu na swoje doświadczenia życiowe i wspomnienia uzurpujemy sobie prawo do zakazów i nakazów. Czy jednak musimy to robić?

Uważam, że wchodzi tu w grę sprawa zaufania do dziecka, do jego umiejętności. Antypedagogika w praktyce rodzinnej sprowadza się do rezygnacji ze stosowania przymusu. Dziecku pozostawia się swobodny wybór postępowania, zapominając o tym, że człowiek wprawdzie przychodzi na świat z niektórymi cechami wrodzonymi, ale postawy i hierarchia wartości, kształtują się w nim dopiero w trakcie życia pod wpływem otoczenia.

Skąd ma dziecko wiedzieć jak postępować, jak ma rozumieć co jest dobre, a co złe, jeżeli nikt mu tego nie wyjaśnił?

Moim zdaniem, takie wychowanie, choć pozornie opiera się na szacunku wobec dziecka, sprowadza się często do pozostawienia go samemu sobie w sprawach najważniejszych dla jego życia. Mimo to wydaje się, że obecnie coraz więcej rodzin, choć nieświadomie, zbliża się do antypedagogiki.

Jak pisałam już wcześniej, ideą antypedagogiki jest: wspierać zamiast wychowywać. Podstawowym warunkiem wspierania jest jego dobrowolność. Wychowanek chce być wspierany, oczekuje pomocy, a my, dorośli, jesteśmy gotowi mu jej udzielić. Musimy jednak pamiętać, że autorytet dziecka jest równoważony z autorytetem osób dorosłych. Powinniśmy zrezygnować z dążeń do wzajemnego rywalizowania ze sobą, czy z ciągłego udowadniania posiadanej władzy.

Antypedagogika pokazuje nam możliwości budowania prawdziwych, opartych na wzajemnej przyjaźni i wolności stosunkach między dorosłymi a młodym pokoleniem. Chodzi tu o odrzucenie stosunków góra-dół między rodzicami, wychowawcami a dziećmi, a nie o brak wszelkich oddziaływań. Ważne jest przecież współistnienie, wspólne życie ludzi dorosłych i dzieci, gdzie dorośli stwarzają dzieciom dogodne warunki do rozwoju, do zdobycia życiowego doświadczenia i potrzebnych umiejętności, utrwalania wiary w siebie i tworzenia więzi z innymi ludźmi. Rolą rodziców i innych dorosłych jest wspieranie dzieci, z jednoczesnym poszanowaniem ich suwerenności, służenie im doświadczeniem i pomocą, a nie odmawianie prawa do podejmowania własnych decyzji i tworzenia własnego poglądu na świat.

Nie z każdą decyzją dziecka rodzice się zgodzą - i jest to normalne. Jednak należy szanować te decyzje i zdolność dziecka do ich podejmowania.

Często rodzice wolni od pedagogicznych roszczeń przekonują się, że dziecko potrafi podejmować znacznie więcej sensownych decyzji, niż na ogół się przypuszcza.
Nie należy stawiać siebie ponad dzieckiem w roli kogoś wszechwładnego i wszechwiedzącego, narzucając tym samym swoją wolę. Wspaniałe jest to, co proponuje antypedagogika, czyli przyjaźń z dzieckiem. Traktowanie dzieci jako przyjaciół odpowiedzialnych za własne decyzje, którym pozwala się być sobą, nie usiłuje się ich zmieniać, narzucać im, jacy mają być.

Z przyjaciółmi czasem się sprzeczamy, ale są to konflikty szanujących się partnerów. Nieraz staramy się postawić na swoim, ale jesteśmy też wrażliwi na uczucia jakie budzi to w drugiej osobie. Uczucia własne i drugiej osoby powinny być dla nas bardzo ważne. A nasz wpływ na tą osobę jest tym większy, im większe zdobywamy u niej zaufanie - kiedy widzi, że szanujemy jej prawo do bycia sobą i jesteśmy autentyczni w wyrażaniu swoich uczuć i dążeń.

"Możemy być tacy, jakimi mamy ochotę być i to samo dotyczy również dzieci. Możliwość pokazywania swego prawdziwego oblicza jest wielkim dobrem, którego podstawą jest nowe zaufanie i pełna szacunku postawa nowej relacji." - pisze Schoenebeck.

Wielu rodziców, pedagogów, źle się czuje w roli kontrolujących wszystko i narzucających swą rolę tyranów.

Dlaczego mimo to, tak postępują? Dlaczego narzucają swoim bliskim model rodziny oparty na dominacji i posłuszeństwie?

Po pierwsze uważam, iż dlatego, ponieważ czują się odpowiedzialni za dzieci. Odpowiedzialność zmusza ich do poszukiwania obiektywnie najlepszych dla dziecka decyzji, a potem forsowania ich za wszelką cenę.

Po drugie, przyczyną jest zmęczenie, poczucie poświęcenia się dla dzieci i chęć wynagrodzenia sobie i ułatwienia życia i tak przecież niełatwego.

Rodzina ze sztywno ustaloną hierarchią i zasadami wydaje się funkcjonować sprawnie. Nie ma jednak w niej miejsca na szczerość, zaufanie i partnerstwo. Często ceną takiego postępowania jest stłumiona wrogość, która zbiera się w sercach osób zdominowanych. Jest ona wyrażana poprzez grymasy, przekorę, lenistwo, a czasem jest przenoszona na kogoś innego, na kogo można się rozzłościć. Antypedagogika pokazuje nam rodzinę niehierarchiczną, która mimo tego nie odbiera rodzicom mozliwości decydowania. Ale ważne jest to, iż nie odbiera jej i dzieciom. Dzieci i dorośli uczą się decydować wspólnie, dbając o interesy stron.

Każdy dorosły człowiek powinien spojrzeć w lustro i zdać sobie sprawę, kim jest. Przypomnieć sobie własne dzieciństwo, zdać sobie sprawę z własnych wad.
Wtedy będzie łatwiej odnaleźć nam się w relacji: my - nasze dziecko.
Nie będziemy na nie patrzeć poprzez własne kompleksy. Akceptując bowiem siebie, akceptujemy własne dzieci, które zasługują na szacunek, zaufanie i miłość. Dziecko zaakceptowane staje się nam równe. Stajemy się wtedy partnerami.

Dom powinien stać się azylem dla każdego dziecka, miejscem swobodnego rozwoju. Rodzice kochający swoje dzieci i zjednoczeni z nimi całym sercem, stanowią olbrzymią siłę, zdolną przeciwstawić się wszelkim trudnościom losu.

We współczesnym świecie coraz częściej można zauważyć wychowawców, którzy uwalniają się od tradycyjnie pojmowanej odpowiedzialności za dzieci, za ich wychowanie, pragną być ich przyjaciółmi. Próbują udzielać dzieciom wsparcia, zgodnie z ich potrzebami i pragnieniami.

Postępowanie takiego wychowawcy jest w dużym stopniu terapeutyczne, akceptuje bowiem tożsamość dziecka, to jakim ono jest, jakim się samo postrzega. Ta nowa relacja polega na poszanowaniu drugiej osoby.

Antypedagogika pokazuje współczesnym wychowawcom (rodzicom i nauczycielom) inne spojrzenie na dziecko. Powinniśmy być otwarci i przyjaźnie nastawieni do naszych wychowanków, pełni szacunku dla suwerenności młodego człowieka - przedszkolaka, ucznia czy nastolatka.

Należy podkreślić także, iż antypedagogika na nowo uczula pedagogów, rodziców, na sprawy tak istotne jak podmiotowość dziecka, jego godność, jego prawa, które wynikają z faktu, że dziecko od początku jest człowiekiem - osobą ludzką, która te prawa rodząc się, ze sobą przynosi. Warto tu wspomnieć o prawach dziecka, których należy przestrzegać i szanować np. prawo do życia bez przemocy, prawo do życia w rodzinie, do środowiska urządzonego zgodnie z potrzebami i możliwościami rozwojowymi dziecka, prawo do wiedzy itd.

Mimo wielu deklaracji o podmiotowości, dzieci są ciągle traktowane jako przede wszystkim przedmiot opieki, jaką dorośli powinni dziecku zapewnić.
Okazuje się, że rozwój form opieki oznacza często większe uzależnienie dziecka i ograniczenie jego praw. Takie podejście należy koniecznie zmienić. I to jest rola każdego z nas.

Antypedagogika zwraca też słuszna uwagę na to, by na sprawy dzieci spojrzeć od " drugiej strony" wychowania, a więc od strony dziecka - jak ono postrzega i widzi te same problemy - uwzględniając jego potrzeby i racje.

Wbrew obiegowym przekonaniom, antypedagogika nie polega na stawianiu dziecka pond rodzicem. Stawia się ich na równi. Uczucia, pragnienia i dążenia dorosłego są równie ważne jak uczucia, pragnienia i dążenia dziecka.

Nowa relacja - przyjaźń z dziećmi zamiast sprawowania władzy - jest wyborem. Wybór należy do każdego z nas i zależy od naszych doświadczeń, uczuć, przemyśleń, a także "dobrych chęci".

Antypedagogika pokazuje, że można żyć "inaczej", że stosunki dziecko - rodzic, dziecko - nauczyciel , mogą opierać się na zaufaniu, otwartości, bez jednostronnego autorytetu, że możliwa jest przyjaźń z dziećmi.

Tylko szczery, sprawiedliwy ojciec czy matka, są w stanie dokonać wielu dobrych rzeczy w rodzinie. W najlepszej sytuacji są dziadkowie, których nie przygniata odpowiedzialność za wnuków. Łatwo im wejść z nimi w komitywę, stać ich na wyrozumiałość. Nie są zmęczeni pracą i mają sporo doświadczenia nabytego w pożyciu z własnymi dziećmi.

Tylko sprawiedliwy, szczery i tolerancyjny nauczyciel zyska sympatię i zaufanie uczniów.

Akceptacja - czyli pozwalam ci być takim, jakim jesteś i jakim chcesz być oraz empatia - czyli otwieram się na twoje uczucia i odczuwam wraz z tobą, to dwie jakże ważne zasady międzyludzkie, opierające się na tolerancji. Takimi właśnie zasadami powinien kierować się współczesny wychowawca w kontaktach z wychowankami.

Jest letni poranek. Promienie słońca oświetlają pokój. Nagle rozlega się odgłos kroków. To moja córka. Podbiega do mnie, uśmiecha się. Biorę ją na kolana. Wspólnie patrzymy przez okno. Jakże pięknie dziś na dworze - myślę i patrzę na uśmiechniętą twarz córki. Rozumiemy się bez słów.

Myślę potem - chciałabym być dla swojego dziecka przyjacielem, któremu zawsze można zaufać i powierzyć mu swoje troski. Chciałabym obdarzyć córkę "mądrą" miłością, nie ograniczając jej spontaniczności i swobodnego rozwoju.
Chciałabym by była po prostu szczęśliwa.

BIBLIOGRAFIA:
1. B. Śliwierski: "Współczesne teorie i nurty wychowania", Impuls, Kraków 2001
2. B. Śliwierski: " Antypedagogika" |w| " Kwartalnik Pedagogiczny" nr 1, PWN, Warszawa 1990
3. Hubertus von Schoenebeck: "Antypedagogika", Jacek Santorski Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994
4. T. Szkudlarek, B. Śliwierski: "Wyzwania pedagogiki krytycznej i antypedagogiki", Impuls, Kraków 1993

Autor: 
Woźniak Agnieszka