Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Syndykalizm i anarchizm

Ludzie ze wszystkich stron wciąż zadają nam pytania: co to jest syndykalizm i jak on się ma do anarchizmu? Dołożymy tu starań, by na te pytania znaleźć odpowiedzi.

Syndykalizm to tylko nowa nazwa dla starej taktyki do której uciekali się, z sukcesem na dłuższą metę, robotnicy Wielkiej Brytanii: taktyki Akcji Bezpośredniej i walki z kapitałem w sferze ekonomicznej. De facto, owa taktyka była ich ulubioną bronią. Bez prawa do głosowania, brytyjscy robotnicy pierwszej połowy XIX wieku zdobyli znaczne korzyści ekonomiczne i stworzyli silny związek zawodowy przy użyciu tylko tej broni, a nawet zmusili klasy rządzące do uznawania ich żądań na drodze legislacyjnej (także dotyczących rozszerzenia prawa wyborczego).

I tak Akcja Bezpośrednia okazała się być, zarówno w osiąganiu korzyści ekonomicznych jak i uzyskiwaniu ustępstw politycznych, znaczącą bronią na arenie ekonomicznej.

W Wielkiej Brytanii wpływ tej idei był tak silny, że w latach 1830-31 Robert Owen usiłował utworzyć jeden wielki związek narodowy i międzynarodową organizację robotniczą, która walczyłaby z kapitałem na drodze akcji bezpośredniej. Obawy przed prześladowaniami przez rząd brytyjski zmusiły go do porzucenia tego pomysłu.

Później nastąpił ruch czartystów, który posługiwał się potężnymi, masowymi i częściowo tajnymi organizacjami robotniczymi owego czasu, by zyskać znaczące ustępstwa polityczne. W tym momencie brytyjscy robotnicy dostali pierwszą lekcję polityki: bardzo wcześnie zdali sobie sprawę z tego, że pomimo sporej agitacji politycznej za swoimi plecami i na swoje życzenie, nie byli oni w stanie zyskać żadnych korzyści ekonomicznych niż te, które sami byli w stanie wymusić na pracodawcach i prawodawcach poprzez strajki i bunty. Zdali sobie sprawę, że bez sensu było oczekiwać, że parlament w znaczący sposób poprawi ich warunki życia.

Francuscy robotnicy doszli do dokładnie tego samego wniosku: rewolucja roku 1848, która dała Francji republikę, przekonała ich o kompletnej bezowocności agitacji politycznej, a nawet zwycięstw politycznych, jedyne fundamentalne zmiany warunków życia robotników wymusić można na klasach rządzących przez akcję bezpośrednią. Rewolucja udzieliła Francuzom innej lekcji. Widzieli, jak bezradni byli ich przywódcy intelektualni, gdy doszło do dowiadywania się o nowych formach produkcji, zabezpieczających robotnikom ich udziały: przynoszących kres ich eksploatacji przez Kapitał. Widzieli tę bezradność zarówno w Komisji Luksemburskiej (obradującej od kwietnia do czerwca 1848 roku), jak i w specjalnej izbie wybranej do studiów nad tym zagadnieniem w roku 1849, w której zasiadało ponad stu socjaldemokratycznych deputowanych. Od tego momentu zdali sobie sprawę, Ŝe to sami robotnicy muszą wypracować główne drogi rewolucji społecznej, którymi muszą podążać jeśli chcą by im się udało.

Użycie przez robotników akcji bezpośredniej przeciwko Kapitałowi i konieczność wypracowania przez samych pracowników sposobów organizacji gospodarczej, które wyeliminowałyby wyzysk kapitalistyczny: były to dwie główne lekcje otrzymane przez robotników, zwłaszcza w tych dwóch krajach z najbardziej rozwiniętym przemysłem.

Kiedy w latach 1864-66 zrealizowana została stara idea Roberta Owena i utworzono międzynarodową organizację robotniczą, to nowa organizacja przyjęła obie powyższe fundamentalne zasady. Kiedy Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników (International Workers Association - IWA) zostało powołane do życia przez reprezentantów brytyjskich związków zawodowych i francuskich robotników (głównie zwolenników Proudhona) zebranych na II Światowej Wystawie w Paryżu, proklamowało że równouprawnienie robotników musi być zadaniem dla samych robotników, a od tej pory z kapitalistami walczyć należy przez, popierane na arenie międzynarodowej strajki masowe.

Pierwszymi działaniami Międzynarodówki były dwa takie właśnie strajki, wywołujące olbrzymią agitację w Europie i zbawienne przerażenie klasy średniej: strajk w Paryżu wspierany przez brytyjskie związki zawodowe, drugi w genewskim związku budowlanym, wspierany przez brytyjskich i francuskich robotników.

Poza tym, kongresy Międzynarodówki nie zajmowały się dyskusjami o bzdurach, którymi klasa rządząca zabawiała narody poprzez instytucje parlamentarne. Debatowały nad fundamentalną kwestią rewolucyjnej przebudowy społeczeństwa i wcielały w życie ideę, która wcześniej okazała się tak owocna: ideę Strajku Generalnego. W kwestii formy politycznej, jaką społeczeństwo miałoby przyjąć po rewolucji, federacje krajów łacińskich otwarcie przeciwstawiały się idei scentralizowanych państw. Z naciskiem zadeklarowali się po stronie organizacji opartej na federacji wolnych komun i regionów rolniczych, które w ten sposób wyzwoliłyby się z kapitalistycznego wyzysku i na owej podstawie - na podstawie połączenia federacyjnego - utworzyłyby większe terytorialne, narodowe jednostki. Obie podstawowe zasady współczesnego syndykalizmu, akcja bezpośrednia i uważne wypracowywanie nowych form życia społecznego, są oparte o federacje związków zawodowych: od początku były one wiodącymi zasadami IWA. Jednak nawet wówczas wewnątrz Stowarzyszenia istniały dwa różne prądy opiniotwórcze na temat działalności politycznej, które dzieliły robotników różnych narodów: łacińskich i niemieckich.

Francuscy działacze Międzynarodówki byli głównie zwolennikami Proudhona, którego główna idea brzmiała następująco: usunięcie istniejącego burżuazyjnego aparatu państwowego i zastąpienie go robotniczymi organizacjami związków zawodowych, które będą regulować i organizować wszystkie sprawy niezbędne dla społeczeństwa. To robotnicy mają organizować produkcję środków do życia, uczciwą i bezstronną wymianę wszystkich produktów pracy ludzkiej, ich dystrybucję i konsumpcję. A gdy to uczynią, przekonamy się, że juz niewiele zostaje do zrobienia przez państwo. Wyprodukowanie wszystkiego co trzeba, bardziej równoważna wymiana i konsumpcja produktów – to problemy, które mogą rozwiązać jedynie robotnicy. Jeśli oni mogą uczynić to wszystko - to co jeszcze pozostaje do zrobienia przez istniejące rządy i ich hierarchie oficjeli? Nic, czego robotnicy nie mogą sami zorganizować.

Ale pośród francuskich założycieli Międzynarodówki byli też ci, którzy walczyli za Republikę i za Komunę. Utrzymywali, że nie powinno się ignorować działalności politycznej i że dla proletariuszy nie jest obojętne, czy żyją w monarchii, republice, czy komunie. Wiedzieli z własnego doświadczenia, że triumf konserwatystów lub imperialistów oznacza represje we wszystkich kierunkach i olbrzymie osłabienie siły walki robotników z agresywną polityką kapitalistów. Nie byli obojętni na politykę, ale nie postrzegali jej jako instrumentu służącego do wyzwolenia klasy pracującej w procesie agitacji lub sukcesu wyborczego, czy całego kołowrotka partii politycznych. W zgodzie z tym francuscy, hiszpańscy i włoscy robotnicy zgodzili się dołączyć do statutu Międzynarodówki następujące słowa: “Każda działalność polityczna musi być wtórna wobec gospodarczej”.

Pomiędzy brytyjskimi robotnikami była pewna liczba czartystów, którzy popierali walkę polityczną. A Niemcy w przeciwieństwie do Francuzów, nie doświadczyli dwóch republik. Wierzyli w przyszły parlament Rzeszy Niemieckiej. Nawet Lasalle - jak obecnie wiadomo - pokładał nadzieje w socjalistycznym cesarzu zjednoczonych Niemiec, które widział u zarania.

Z tych przyczyn ani Brytyjczycy ani Niemcy nie chcieli zaniechać działań parlamentarnych, w które wciąż wierzyli, i w angielskich i niemieckich tekstach tych samych statutów dodano: “Jako środek działania, każda działalność polityczna musi być wtórna wobec gospodarczej”. Tak wskrzeszono starą ideę zaufania do burżuazyjnego parlamentu.

Po zwycięstwie Niemiec nad Francją w wojnie 1870-71 i zamordowaniu 35.000 proletariuszy, śmietanki francuskiej klasy pracującej, przez armie burżuazyjne po upadku Komuny, i kiedy IWA została zakazana we Francji, Marks, Engels i ich zwolennicy próbowali przywrócić polityczną działalność na łono Międzynarodówki - w formie kandydatur robotniczych. W wyniku tego powstał rozłam w Międzynarodówce, która do tej pory wzbudzała wielkie nadzieje wśród proletariuszy i powodowała taki strach wśród bogatych.

Federacje krajów łacińskich - Włochy, Hiszpania, Jura i Wschodnia Belgia plus mała grupa uciekinierów z Francji - odrzuciły nowy kurs. Utworzyły swoje własne oddzielne związki i od tego czasu podążają w stronę rewolucyjnego Syndykalizmu i Anarchizmu, natomiast Niemcy poszły w kierunku rozwoju Partii Socjaldemokratycznej, zwłaszcza po wprowadzeniu przez Bismarcka powszechnego prawa do głosowania - po wygraniu wojny o świeżo powstałą Rzeszę Niemiecką.

Od czasu podziału w Międzynarodówce minęło 40 lat i możemy już osądzić rezultaty. Omówimy jeszcze rzecz bardziej szczegółowo, ale już teraz możemy stwierdzić całkowity brak powodzenia u tych, którzy pokładali wiarę w to, co nazwali podbojem władzy politycznej wewnątrz istniejących burżuazyjnych państw. Zamiast - jak wierzyli - podbijać państwo, sami zostali przez nie podbici. Są jego narzędziami, pomagającymi utrzymać władzę klasy górnej i średniej nad robotnikami. Są lojalnymi narzędziami w rękach Kościoła, Państwa, Kapitału i gospodarki monopolistycznej.

Ale w całej Europie i Ameryce widzimy nowy ruch wśród mas, nową siłę w ruchu robotniczym, która zwraca się ku starym zasadom Międzynarodówki - akcji bezpośredniej i bezpośredniej walki z kapitałem, i robotnicy zdają sobie sprawę że oni sami a nie parlament, muszą siebie wyzwolić.

Oczywiście, to wciąż nie jest Anarchizm. Idziemy dalej. Utrzymujemy, że robotnicy osiągną wyzwolenie tylko wtedy, gdy pozbędą się postrzegania przez perspektywę centralizacji i hierarchii oraz oszustwa oficjeli państwowych, którzy utrzymują prawo i porządek – prawo stworzone przez bogatych przeciwko biednym, a porządek oznaczający podporządkowanie biednych bogatym. Póki nie pozbędziemy się tych fantazji i złudzeń, nie osiągniemy emancypacji robotników.

Ale podczas tych 40 lat anarchiści wspólnie z robotnikami, którzy wzięli swoje wyzwolenie we własne ręce, używając Akcji Bezpośredniej jako środka wstępnego do ostatecznej bitwy wyzyskiwanej klasy pracującej przeciwko - po dziś dzień - triumfującym kapitalistom, walczyli z tymi, którzy zabawiali pracowników bezowocnymi kampaniami wyborczymi. Cały ten czas byli aktywni pośród mas pracujących mając na celu ich przebudzenie, by wypracowały zasady przejęcia doków, fabryk, kolei, kopalń, pól i magazynów przez związki, by pracowały one nie na rzecz garstki kapitalistów ale na rzecz całego społeczeństwa.

Pokazano jak w Anglii w latach 1820-30 i we Francji, po nieudanej rewolucji w 1848 roku, wysiłki znacznej części robotników skierowane były na walkę z Kapitałem przy użyciu Akcji Bezpośredniej i tworzenie koniecznych do tego organizacji robotniczych.

Pokazano też, jak w latach 1866-70, ta idea była najważniejszą świeżo powstałej IWA, ale także jak - po przegranej Francji z Niemcami w 1871 i upadku Komuny Paryskiej, elementy polityczne wzięły w Międzynarodówce górę nad rewolucyjnymi i czasowo stały się w ruchu robotniczym czynnikiem decydującym.

Od tego czasu oba prądy rozwinęły się w kierunku wytyczonym przez ich programy. Partie robotnicze powstały we wszystkich państwach konstytucyjnych i zrobiły wszystko, by jak najszybciej pomnożyć liczbę swoich parlamentarzystów. Od samego początku można było dostrzec jak w miarę, jak parlamentarzyści uganiali się za głosami wyborców, program gospodarczy stawał się coraz mniej ważny, w końcu redukował się on do kilku nieznacznych ograniczeń w prawach pracodawców, dawał systemowi kapitalistycznemu nową siłę i pomagał przedłużyć stary porządek. W ten sposób politycy socjalistyczni, którzy walczyli o głosy z reprezentantami radykalizmu burżuazyjnego pomogli, zapewne wbrew intencjom, utorować drogę do zwycięskiej reakcji w Europie.

Cała ich ideologia głoszona wśród mas koncentrowała się na tym jednym celu. Byli przekonanymi zwolennikami państwowego centralizmu, przeciwstawiali się lokalnej autonomii i niezależności małych narodów i wprowadzili całą historiozofię dla poparcia ich konkluzji.

Wylali kubeł zimnej wody na nadzieje mas pracujących głosząc, że w imię materializmu historycznego niemożliwa będzie zmiana w kierunku socjalizmu, jeśli nie zmniejszy się liczba kapitalistów - na drodze wzajemnej konkurencji. Całkowicie poza ich obserwacjami leżał fakt oczywisty we wszystkich dzisiejszych uprzemysłowionych krajach: że brytyjscy, francuscy, belgijscy i inni kapitaliści, z łatwością eksploatujący kraje, które nie mają rozwiniętego przemysłu, kontrolują klasę pracującą we wschodniej Europie, Azji i Afryce, liczącą setki milionów. Wynika z tego, że liczba ludzi w wiodących krajach Europy, którzy żyją z pracy innych, wcale się stopniowo nie zmniejsza. Wręcz przeciwnie, zwiększa się ze stałą i alarmującą prędkością. Ze wzrostem tej liczby, rośnie też liczba ludzi zainteresowanych kapitulacją systemu kapitalistycznego. Wreszcie ci, którzy najgłośniej mówią o potrzebie agitacji politycznej dla zdobycia władzy, gwałtownie przeciwstawiają się czemukolwiek, co mogłoby zmniejszyć ich szansę zdobycia władzy. Każdy, kto odważył się na krytykę ich poczynań parlamentarnych, był wydalony z międzynarodowych kongresów socjalistycznych. Nie pochwalali oni strajków, a później, gdy idea Strajku Generalnego przeniknęła i ich kongresy, zwalczali ją zaciekle przy użyciu wszelkich środków. Taką taktykę prowadzono przez pełne 40 lat, ale dopiero teraz wszyscy mają już jasność, że robotnicy w całej Europie mają juŜ dość. Wielu robotników odrzuciło już ją z obrzydzeniem.

Jest to powód, dla którego tak dużo dziś mówi się o “Syndykalizmie”. Jednakże przez owe 40 lat rozwinął się i drugi nurt, broniący bezpośredniej walki z Kapitałem, rozwinął się pomimo prześladowań rządowych i denuncji ze strony kapitalistycznych polityków. Ciekawie byłoby naszkicować stały rozwój tego prądu i przeanalizować jego myślowe i personalne koneksje z partiami socjaldemokratycznymi, jak i z anarchistami. Ale nie czas jeszcze na publikację takiej pracy, a w tych okolicznościach może nawet lepiej, że nie została jeszcze napisana. Uwagę zwrócilibyśmy na wpływ osobowości oraz wpływ ważnych prądów współczesnej myśli, jak i wzrost wiary w siebie u robotników Ameryki i Europy, zyskany niezależnie od liderów politycznych, na których trzeba by zwrócić szczególną uwagę podczas pisania historii Syndykalizmu.

Wszystko co możemy teraz powiedzieć, to nagie fakty: że całkowicie niezależne od nauczania socjalistów, gdy masy pracujące zebrały się w centrach przemysłowych, kontynuowały stare tradycje zrzeszenia się w organizacje związkowe, zarówno jawnie i tajnie, oraz wzrastały w siłę, by pohamować rosnącą arogancję i wyzysk pracodawców. W tym samym czasie, zdając sobie sprawę z głównej walki będącej prawdziwym celem życia cywilizowanych narodów od czasu rewolucji francuskiej, ich tendencje antykapitalistyczne stawały się coraz wyraźniejsze i pewniejsze.

Przez ostatnie 40 lat, w których politycy wielu krajów użyli wszelkich możliwych środków by powstrzymać robotników od buntu i stłumić wszelkie zagrażające tendencje, widzieliśmy, że bunty robotnicze rozszerzały się dalej, stawały się coraz potężniejsze, a cele robotników były wyrażane coraz jaśniej. Straciły też one charakter aktów rozpaczy - gdy mieliśmy kontakt z robotnikami, coraz częściej słyszeliśmy przeważającą opinię, którą można streścić słowami: “Usuńcie się panowie od przemysłu! Jeśli nie potraficie tak prowadzić interesów, byśmy i my mogli w nich godnie i bezpiecznie żyć, to do diabła z wami! Precz, jeśli jesteście tak krótkowzroczni i niezdolni do porozumienia się między sobą na temat nowego zwrotu w produkcji, który ma przynieść Wam największy błyskawiczny dochód, że musicie tylko atakować nie patrząc na szkodliwość czy użyteczność swoich produktów!

Precz, jeśli nie potraficie budować swoich bogactw inaczej niż szykując nieskończone wojny, marnując trzecią część wszystkich towarów produkowanych przez każdy naród na zbrojenia, przydatne tylko po to, by rabować innych złodziejów! Precz - jeśli z wszystkich odkryć współczesnej nauki nie nauczyliście się powiększać swoich bogactw inaczej niż z nędzy, na którą skazujecie trzecią część populacji naszych bogatych krajów! Precz - jeśli jest to jedyny sposób, w jaki potraficie prowadzić przemysł i handel! My, robotnicy, wiemy lepiej jak organizować produkcję, musimy jednak najpierw wykorzenić tę kapitalistyczną zarazę!”.

Były to poglądy wywalczone i dyskutowane w domowych gospodarstwach robotniczych całego cywilizowanego świata: dostarczały żyzny grunt dla olbrzymich buntów robotniczych, rok po roku obserwowanych w Europie i USA, w postaci strajków dokerów, kolejarzy, górników, młynarzy, etc., aż wreszcie przyjęły postać Strajku Generalnego, o sile porównywalnej z siłą cyklu natury, przy której debaty parlamentarne zdają się być dziecinną zabawą.

Gdy Niemcy świętowali czerwonymi flagami i pochodniami sukces wyborczy, doświadczone narody zachodu po cichu wzięły się do pracy nad zadaniem znacznie poważniejszym: wewnętrznej organizacji robotników. Były one o wiele bardziej znaczącej natury. Ludzie ci pytali się: “Jaki będzie wynik nieuchronnego światowego konfliktu Kapitału i Robotników?”, “Jakie nowe formy życia przemysłowego i organizacji społecznej stworzy ten konflikt?”.

Jest to prawdziwe pochodzenie ruchu syndykalistycznego, które dzisiejsi ignoranccy politycy odkrywają jako coś nowego. Dla nas, anarchistów, ten ruch nie jest niczym nowym. Rozpoznaliśmy trendy syndykalistyczne w programie IWA. Broniliśmy ich przed atakami ze strony niemieckich rewolucyjnych polityków upatrujących w tym ruchu przeszkodę do zdobycia władzy.

Doradziliśmy robotnikom wszystkich krajów podążyć za przykładem Hiszpanów, którzy utrzymywali ścisły kontakt ich związków zawodowych z sekcjami Międzynarodówki. Od tamtej pory obserwowaliśmy wszystkie fazy ruchu robotniczego z zaciekawieniem: wiemy, że jakkolwiek wyglądać będą rychłe starcia między klasą pracującą i kapitałem, to ruch syndykalistyczny otworzy oczy społeczeństwa na zadania stojące przed producentami wszelkich bogactw. Jest to jedyny ruch, który może pokazać ludziom myślącym wyjście z matni, którą naszym pokoleniom szykuje rozwój kapitalizmu.

Nie trzeba dodawać, że anarchiści nigdy nie wyobrażali sobie, że to oni pozwolili ruchowi syndykalistycznemu zrozumieć swoje zadanie odnośnie reorganizacji społeczeństwa. Nigdy nie głosili absurdów, że są liderami wielkiego ruchu intelektualnego wiodącego ludzkość w kierunku postępowej ewolucji. Ale twierdzimy, że od samego początku słusznie rozpoznaliśmy ogromne znaczenie idei, które dziś tworzą główne cele syndykalizmu, w Wielkiej Brytanii rozwinięte przez Godwina, Hodgkina, Greya i ich następców, a we Francji przez Proudhona: robotnicza organizacja produkcji, dystrybucji i wymiany musi zająć miejsce obecnego kapitalistycznego wyzysku w ramach państwa. I jest obowiązkiem organizacji robotniczych wypracować nową formę społeczeństwa. Nie wymyśliliśmy żadnej z tych idei - ani my, ani nikt inny.

Samo życie podyktowało je cywilizacji XIX-wiecznej. Naszym obowiązkiem jest wcielić je w życie. Ale jesteśmy dumni, że rozumieliśmy je i broniliśmy ich w mrocznych czasach, gdy politycy socjaldemokratyczni i pseudofilozofowie usiłowali je podeptać i jesteśmy dumni i szczerze przy nich obstajemy tak wtedy jak i dziś.

Autor: 
Kropotkin Piotr