Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Machnowszczyzna a antysemityzm

Jak wiadomo, przez ostatnich sześć-siedem lat ludzie nienawidzący rewolucyjnego ruchu machnowców tak rozpasali się w swoich kłamstwach przeciwko niemu, że już dawno powinni spalić się ze wstydu.

Charakterystyczne, że te kłamstwa wymierzone w nas, powstańców-machnowców i w cały nasz ruch, połączyły ludzi z zupełnie różnych obozów politycznych i antyspołecznych: są tu różnego rodzaju dziennikarze, pisarze, uczeni i zwyczajni laicy, plątający się wokół uczonych, są maruderzy świata teorii, nieraz przedstawiający się jako pionierzy postępowych idei rewolucyjnych. Czasem można się też natknąć na ludzi nazywających się anarchistami, w rodzaju Yanowskiego z Fraje Arbeter Sztime. Ludzie ci, ze wszystkich stron starego i nowego świata, obrzucają nas kłamstwami - kłamstwami, w które sami nie wierzą, skierowanymi przeciwko tym, których sami nie znają. Wszyscy oni robią to przy pomocy insynuacji. Wszędzie podnoszą się przeciwko nam krzyki, a krzykacze często nie zdają sobie nawet sprawy, na jakiej podstawie. Gdzie prawdziwe dane, które by mogły jakoś uprawdopodobnić te histeryczne i bezpodstawne, czasem dzikie wrzaski?

Oskarżenia o pogromy, powtarzane bezmyślnie przez ludzi, nie wiedzących nic o nas, machnowcach, i nie sprawdzających tych bezczelnych kłamstw, skłoniły mnie niedawno do zwrócenia się na łamach francuskiej i rosyjskiej prasy anarchistycznej z apelem do Żydów z różnych krajów, żeby podali, na czym opierają te wszystkie bzdury, i z prośbą, żeby podali mi dane, które by mogły dowodzić, że prowadzony przeze mnie rewolucyjny i wolnościowy ruch ukraińskich ludzi pracy organizował pogromy Żydów na Ukrainie czy podżegał do nich.

Na mój apel "do Żydów z wszystkich krajów" odpowiedział znany w Paryżu apolityczny klub "Faubourg".

Zarząd klubu ogłosił w prasie, że 23 czerwca 1927 r. odbędzie się zebranie klubu, na którym będzie dyskutowany temat: "Czy 'generał' Machno jest przyjacielem Żydów, czy też uczestniczył w ich mordowaniu?" Dodano również, że zaprasza się francuskiego anarchistę, towarzysza Lecoin, żeby przemawiał w obronie Machno.

Oczywiście kiedy tylko dowiedziałem się o zebraniu w klubie "Faubourg", natychmiast zwróciłem się w liście do prezesa klubu, Poldesa, nalegając, żeby wycofano anarchistę Lecoina. Poprosiłem ob. Poldesa, żeby dano mi możliwość wystąpić na zebraniu klubu "Faubourg". W rezultacie przemawiałem w tym klubie 23 czerwca 1927 r.

Jednak osobliwy sposób prowadzenia zebrania w klubie "Faubourg", a także fakt, że dotycząca mnie i ruchu machnowców sprawa była ostatnim punktem tego zebrania, sprawiły, że miałem niewiele czasu (oddano mi głos około 23:00) i moja odpowiedź była niepełna. Poza czysto historycznym wprowadzeniem w temat, dotyczącym historii, rozwoju i metod antysemityzmu na Ukrainie, nie udało mi się powiedzieć niczego treściwego na tym zebraniu.

Moi wrogowie wykorzystują to, a także fakt, że mam związane ręce. Według francuskich przepisów policyjnych nie mam prawa kontaktować się z moimi ideowymi towarzyszami we Francji, a więc nie mogę organizować żadnych własnych przemówień - więc kłamie się bezczelnie o jakimś sądzie nade mną w Paryżu, itp. Moim wrogom, rzekomym obrońcom praw i niezależności narodu żydowskiego, tak często krzywdzonego w Rosji i na Ukrainie w czasie ostatnich trzydziestu-czterdziestu lat, są na rękę kłamliwe wiadomości o jakimś sądzie nade mną.

Czy nasi wrogowie rzeczywiście kłamią?
Żydowscy i nie-żydowscy ukraińscy ludzie pracy doskonale wiedzą, że ruch, na czele którego stałem przez szereg lat, był prawdziwym ruchem rewolucyjnym. W swojej praktycznej działalności nigdy nie dzielił zniewolonych, wyzyskiwanych i uciskanych pracujących według rasy. Przeciwnie, chciał ich zjednoczyć w jeden potężny związek rewolucyjny, walczący przeciwko tym, którzy ich uciskali, a więc i przeciwko antyżydowskiemu widmu denikinszczyzny, petlurowszczyzny i wrangelszczyzny, które dokonywały pogromów. Nigdy nie zajmował się organizowaniem pogromów na Żydach, ani nigdy żadnych nie pochwalał.

W jego awangardzie - w awangardzie Rewolucyjnej Armii Powstańczej Ukrainy (Machnowskiej) - w wielu jej oddziałach była masa żydowskich ludzi pracy:

Hulajpolski pułk piechoty miał na przykład jedną kompanię złożoną z ponad dwustu żydowskich pracowników. Była też jedna bateria złożona z czterech dział, w której cała obsługa, łącznie z dowódcą, a także jej osłona składała się z żydowskich pracowników.

W ruchu, na którego czele stałem w swoim czasie, było także wielu takich żydowskich pracowników, którym z powodów osobistych było wygodniej wstąpić do mieszanych rewolucyjno-wojennych jednostek - i robili tak. Wszyscy byli wolnymi bojownikami, którzy ochotniczo wstępowali w szeregi rewolucyjnych powstańców i razem z nami walczyli za wspólną sprawę pracujących. Ci anonimowi bojownicy mieli swoich przedstawicieli w gospodarczym zapleczu i zaopatrzeniu całej armii (co można sprawdzić w rejonie Hulaj Pola w wioskach i koloniach żydowskich).

Wszyscy ci pracownicy pochodzenia żydowskiego byli w armii powstańczej pod moją komendą nie przez dni ani miesiące, ale przez lata. Są też świadkami tego, jak ja, mój sztab i cała armia odnosiliśmy się do antysemityzmu i pogromów, jakie rodził.

Każda próba pogromu lub rabunku była u nas likwidowana w zarodku. Wszyscy winni takich czynów byli rozstrzeliwani na miejscu.

Tak było w maju 1919 r., kiedy chłopi-powstańcy ze wsi Nowo-Uspienowka, opuszczający front żeby odpocząć na tyłach, natknęli się pod żydowską kolonią Gorkoj na dwa poćwiartowane trupy. Wzięli je za powstańców zabitych przez Żydów z tej kolonii i zamordowali w niej około trzydziestu ludzi. Mój sztab wysłał tego samego dnia komisję do tej kolonii, która wpadła na trop sprawców - [dowiedziała się] kto dokładnie i z jakiej wioski uczestniczył w napadzie na kolonię. Natychmiast wysłałem osobny oddział do tej wioski, żeby aresztował tam wszystkich uczestników napadu. I sprawcy tego napadu na kolonię żydowską, w sumie sześciu ludzi, na czele których stał były bolszewicki komisarz gminy, zostali rozstrzelani 13 maja 1919 r.

Tak samo było w lipcu 1919 r., kiedy trafiłem pod krzyżowy ogień Denikina i Trockiego - Trocki wówczas donosił swojej partii, że "lepiej oddać całą Ukrainę Denikinowi, niż pozwolić, żeby szerzyła się machnowszczyzna" - i musiałem przeprawić się na prawy brzeg Dniepru. Wówczas zetknąłem się ze słynnym atamanem chersońskim Grigoriewem. Atamanowi, który widocznie nasłuchał się różnych bzdur o mnie i o całym ruchu rewolucyjnych machnowców, zachciało się zawrzeć z moim sztabem sojusz przeciwko Denikinowi i bolszewikom.

Zaczęły się rozmowy pod postawionym przeze mnie warunkiem, że w ciągu dwóch tygodni ataman Grigoriew dostarczy mojemu sztabowi i Radzie Rewolucyjnej Armii Powstańczej Ukrainy (Machnowskiej) dokumenty potwierdzające, że wszystkie pogłoski, jakie do mnie dotarły o pogromach Żydów w Jelizawietgradzie, które miał zorganizować dwa albo trzy razy, i w ogóle o pogromach w czasie jego majowego marszu na miasto Jekatierynosław, a których nie miałem czasu sprawdzać, są to tylko bezpodstawne plotki.

To dało Grigoriewowi do myślenia. Ale jako żołnierz i dobry strateg, zgodził się na te warunki. Żeby mi udowodnić, że w żadnym razie nie mógł organizować pogromów, powołał się na przedstawicieli ukraińskiej partii socjalistów-rewolucjonistów. Potem zarzucając mi, że w maju ogłosiłem przeciwko niemu, jako wrogowi rewolucji, odezwę w imieniu mojego sztabu i Rejonowej Rady Rewolucyjnej, Grigoriew przedstawił mi (też po to, żeby pokazać, że nie organizował pogromów) przedstawicieli partii politycznych, którzy mu towarzyszyli: Mikołaja Kopornickiego z Ukraińskiej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, Seliańskiego (alias Gorabiec) i Koliużnego z Ukraińskiej Partii Socjaldemokratycznej.

Działo się to akurat wtedy, kiedy podszedłem z główną częścią swoich oddziałów pod Jelizawietgrad. Uznałem, że jako rewolucjonista muszę sam się przekonać i wyjaśnić najpierw, co ataman Grigoriew robił w Jelizawietgradzie za każdym razem, gdy zajmował miasto.

Od schwytanych w tym czasie agentów Denikina dowiedziałem się, że ataman Grigoriew, w tajemnicy przed ludem pracującym Chersońszczyzny, współpracuje z denikinowcami przeciwko bolszewikom, koordynując działania z kwaterą główną Denikina.

Od mieszkańców Jelizawietgradu i okolicznych wsi, jak też szeregowców od Grigoriewa dowiedziałem się, że za każdym razem, gdy oddziały Grigoriewa zajmowały miasto, mordowały w nim Żydów. Z jego rozkazu i w jego obecności jego partyzanci zamordowali w tym mieście około dwa tysiące Żydów, wśród których był kwiat anarchistycznej, bolszewickiej, socjalistycznej i w ogóle żydowskiej młodzieży. Niektórych z nich wyciągano z więzień tylko po to, żeby ich zamordować.

Dowiedziawszy się o tym, natychmiast ogłosiłem, że Grigoriew, "ataman Chersońszczyzny", "socjalista-rewolucjonista" w cudzysłowiu, to denikinowski agent i morderca, odpowiedzialny za swoje i swoich partyzantów pogromy na Żydach.
Tak ogłoszono 27 lipca 1919 r. w miejscowości Sientowo, w powiecie aleksandrowskim, w guberni chersońskiej ma zgromadzeniu mieszkańców tego miasteczka i powstańców - i Grigoriew został rozstrzelany na tamtejszym placu. Fakt egzekucji i jej powody zaprotokołowano następująco: "Odpowiedzialny za pogromy zbrodniarz Grigoriew został stracony przez machnowców: batkę Machno, Siemiona Karetnika i Aleksieja Czubenko. Ruch machnowski bierze na siebie całą odpowiedzialność za ten czyn przed historią."

Protokół podpisali wszyscy członkowie Rady Armii Powstańczej i przedstawiciel ukraińskiej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, Mikołaj Kopornicki.(1)

Tak zawsze postępowałem z organizującymi pogromy, których łapano przy ich przygotowywaniu albo po ich dokonaniu.

Nie było też litości wobec rabusiów, czy to z szeregów armii rewolucyjnej, czy spoza niej.

Tak było na przykład w sierpniu 1920 r., kiedy dwa oddziały powstańcze pod komendą Lewczenki i Matjanszy, skłaniające się ku szowinistycznemu nacjonalizmowi Petlury, starły się z moimi oddziałami nad rzeką Oriel pod Niechworoszczinem i okrążone przez nas, przysłały nam posłów z propozycją poddania się, pod warunkiem, że zostaną przyjęte w szeregi armii machnowców. Ja i mój sztab przyjęliśmy ich. Jednak kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że szowinistyczne elementy z tych oddziałów zajmują się grabieżami i pogromami na Żydach, natychmiast rozstrzelaliśmy winnych w wiosce Awierieski, w guberni połtawskiej.

Cztery-pięć dni później za podburzanie powstańców przeciwko Żydom w mieście Zinkowo, w guberni połtawskiej, został rozstrzelany również ich dowódca Matjansza, a jego żołnierze rozbrojeni i w większości wydaleni z armii.

Tak było też w grudniu 1920 r., kiedy ja ze sztabem i głównymi siłami armii powstańców-machnowców po szeregu wygranych bitew przeciwko czerwonej armii Budionnego i rozbiciu 11. dywizji jego armii pod miejscowością Pietrowo w powiecie aleksandrowskim, a potem 14. dywizji kawalerii tej samej armii, wzięliśmy do niewoli dowództwo dywizji i cały jego sztab. Wzięliśmy wtedy wielu jeńców z 11. dywizji. Część z nich wyraziła chęć wstąpienia do armii powstańców-machnowców, żeby razem z powstańcami walczyć przeciwko dzikim komisarzom politycznym, jak ich nazywali. Podczas marszu przez Chersońszczynę, gdy doszli do miejscowości Dobrowieliczkowka (Riewutskoje), której połowę, jeśli nie więcej mieszkańców stanowili Żydzi, byli kawalerzyści Budionnego i Petlury, nasłuchawszy się w tamtych armiach różnych bzdur o machnowcach, o ich "wrogości" wobec Żydów, rzucili się plądrować domy żydowskich mieszkańców tego miasteczka. Kiedy dowiedzieli się o tym starzy, doświadczeni machnowcy, a innych wskazali nam żydowscy mieszkańcy, wszyscy rabusie zostali rozstrzelani na oczach ludności żydowskiej.

Tak więc w czasie swoich wieloletnich działań rewolucyjna machnowszczyzna była bezwzględna wobec antysemityzmu i ludzi organizujących pogromy - i było tak dlatego, że była ona prawdziwym ruchem rewolucyjnym mas pracujących w czasie rewolucji na Ukrainie.

Autor: 
Machno Nestor