Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Demokracja i Anarchia

Szerzące się dyktatorskie rządy we Włoszech, Hiszpanii i Rosji, które budzą taką zazdrość i tęsknotę wśród najbardziej reakcyjnych i strachliwych partii na całym świecie, dostarczyły obalonej „demokracji” swego rodzaju nowego „dziewictwa”. Widzimy więc wiele figur starego reżimu przyzwyczajonych do nikczemnej sztuki politycznej, odpowiedzialnych za represje i masakry pracowników, teraz powracających – tam gdzie nie stracili odwagi – przedstawiających się jako ludzie postępu i próbujących zagarnąć dla siebie [władzę] w najbliższej przyszłości w imię „wyzwolenia”. I biorąc pod uwagę obecną sytuację może im się to udać.

Należy teraz powiedzieć coś o krytyce demokracji przeprowadzanej przez dyktatorskie reżimy i ich sposobie pokazywania wad i kłamstw demokracji. Pamiętam, że anarchista Herman Sandomirski, bolszewicki towarzysz, z którym mieliśmy gorzki kontakt w czasie konferencji w Genewie, a który obecnie stara się połączyć Lenina z Bakuninem, nie mniej; Ja pamiętam Sandomierskiego, który w celu obrony rosyjskiego reżimu, wyciągnął [książkę] Kropotkina, by wykazać, że demokracja nie jest najlepszą z możliwych form struktury społecznej. Jego metoda rozumowania, jako Rosjanina, wprowadziła mnie w zamyślenie, i sądzę że mu to powiedziałem – o rozumowaniu niektórych jego rodaków, gdy w odpowiedzi na oburzenie cywilizowanego świata na carskie wywózki, chłostę i wieszanie kobiet, twierdzą że jeśli mężczyźni i kobiety mają równe prawa powinni także przyjąć równe obowiązki. Ci zwolennicy więzień i szafotów, pamiętają o prawach kobiet tylko wtedy, gdy mogą one służyć jako pretekst do nowych represji! Tak więc dyktatury przeciwstawiają się rządom demokratycznym, tylko wtedy, gdy odkrywają, że istnieje forma rządu pozostawiająca jeszcze większą przestrzeń dla despotyzmu i tyranii tych, którym udało się przejąć władzę.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że najgorsza demokracja, jest zawsze lepsza niż najlepsza dyktatura. Oczywiście demokracja jako tzw. „rządy ludu” jest kłamstwem, ale kłamstwo zawsze choć trochę wiąże kłamcę i ogranicza zakres jego arbitralnej władzy. Oczywiście „suwerenny lud” jest błaznem suwerenności, niewolnikiem z papierowym berłem i koroną.

Ale wierzyć, że jest się wolnym, nawet gdy się nie jest, jest zawsze lepiej niż wiedzieć o tym że jest się niewolnikiem i akceptować niewolnictwo jako czegoś nieuchronnego.

Demokracja jest kłamstwem, jest opresją i w rzeczywistości jest oligarchią, jest rządem działającym na korzyść klas uprzywilejowanych. Ale możemy jeszcze walczyć w imię wolności i równości, w przeciwieństwie do tych, którzy zastąpili ją, lub chcą zastąpić czymś jeszcze gorszym.

Nie jesteśmy demokratami, między innymi dlatego, że demokracja prędzej czy później prowadzi do wojny i dyktatury. Tak samo jak nie jesteśmy zwolennikami dyktatury, między innymi dlatego, że dyktatura wzbudza pragnienie powrotu do demokracji, a tym samym dąży do utrwalenia błędnego koła, w którym społeczeństwo oscyluje między brutalną tyranią, a kłamstwem „wolności”.

Tak więc, deklarujemy wojnę z demokracją i dyktaturą. Ale czym chcemy je zastąpić?

Nie wszyscy demokraci, są takimi jak opisano powyżej – hipokrytami, mniej lub bardziej świadomymi, że „w imieniu ludu”, dążą do zdominowania ludu oraz wykorzystania i ciemiężenia go.

Jest wielu [ludzi], zwłaszcza wśród młodych republikanów, którzy mają rzeczywista wiarę w demokrację i postrzegają ją jako środek do uzyskania pełnej i całkowitej wolności rozwoju dla wszystkich. Są to młodzi ludzie, więc chcemy ich wyprowadzić z błędu, przekonać, by nie pomylili abstrakcji „ludu”, z życiową rzeczywistością, którą są mężczyźni i kobiety, z wszystkimi swoimi potrzebami, pasjami i pragnieniami i często sprzecznymi aspiracjami.

Nie jest tu intencją, powtórzenie naszej krytyki systemu parlamentarnego, i wszystkich myśli o posłach którzy mają reprezentować „wolę ludu”, krytyki która po pięćdziesięciu latach anarchistycznej propagandy została w końcu zaakceptowana, a nawet powtórzona przez tych pisarzy, którzy najmocniej gardzą naszymi ideami (np. politologa Gaetano Mosca)

Ograniczymy się do zaproszenia naszych młodych kolegów, do korzystania z większej precyzji języka, w przekonaniu, że gdy pewne zwroty zostaną wyjaśnione, sami zobaczą jak są bezsensowne.

„Rządy ludu” nie, ponieważ zakłada to co nigdy nie może się zdarzyć – kompletną jednomyślność wszystkich osób które tworzą lud.

Byłoby bliższym prawdy powiedzieć „rządy większości ludzi”. Oznacza to, że mniejszość musi się albo zbuntować, albo poddać woli innych.

Ale nigdy nie ma przypadku, by przedstawiciele większości ludzi, byli tego samego zdania we wszystkich kwestiach, dlatego konieczne jest odwołanie się do systemu większościowego, a tym samy będziemy bliżej prawdy mówiąc o „rządzie większości wybranej przez większość wyborców”

Który zaczyna już być podobny do rządu mniejszości.

A jeśli ktoś weźmie pod uwagę sposób, w jaki odbywają się wybory, w jaki tworzone są partie polityczne i kluby poselskie, w jaki sposób sporządzane są prawa i przeprowadzane głosowania, to łatwo zrozumieć to co została już udowodnione przez uniwersalne doświadczenie historyczne: nawet w najbardziej „demokratycznej” demokracji zawsze istnieje mniejszość, która rządzi i narzuca swoją wolę i interesy siłą.

Dlatego ci, którzy naprawdę chcą „rządów ludu”, w tym sensie, że każdy mógłby działać zgodnie ze swoją wolą, pomysłami i potrzebami, muszą zapewnić by nikt - większość czy mniejszość - nie mógł panować nad innymi; innymi słowy muszą obalić rząd, czyli zorganizowany przymus i zastąpić go wolnymi zrzeszeniami w celu realizacji wspólnych celów i interesów ludzi.

Byłoby to bardzo proste, gdyby każda grupa i osoba, mogła żyć w izolacji na własną rękę, na swój sposób, wspierając się niezależnie od reszty, realizując swoje duchowe i materialne potrzeby.

Ale nie jest to możliwe, a nawet gdyby było, nie byłoby pożądane, bo oznaczałoby upadek ludzkości w stan barbarzyństwa i dzikości.

Jeśli [ludzie] są zdeterminowani do obrony swojej niezależności, swojej wolności, każda jednostka lub grupa musi zrozumieć więzy solidarności, które wiążą ją z resztą ludzkości i posiąść odpowiednio rozwinięte poczucie sympatii i przyjaźni do swoich kolegów, jak również dobrowolnego poświęcenia niezbędnego dla życia w społeczeństwie, które przyniosą największe korzyści w tym przypadku.

Pozwól nam obalić żandarma, uzbrojonego człowieka na służbie despoty, a w taki czy inny sposób dojdziemy do wolnych zrzeszeń, ponieważ bez tych zrzeszeń nie jest możliwe wolne życie.

Ale nawet z wolnych zrzeszeń najbardziej skorzystają ci, którzy są technicznie i intelektualnie przygotowani. Zalecamy więc naszym przyjaciołom i tym którzy chcą dobra wszystkich ludzi, by rozważali najbardziej palące problemy, które będą wymagały praktycznego rozwiązania w dniu gdy ludzie zrzucą uciskające ich jarzmo.

Autor: 
Malatesta Errico