Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Neoliberalizm

Kilka zdań o pewnym popularnym zdaniu

Ostatnio różne grupy aktywistów społecznych, również tych, którzy w jakiś sposób nawiązują do lewicowych tradycji, np. Ruch oburzonych, na swoich stronach promują cytat Margaret Thacher:

"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś "da", to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

Pomijając to, czy rzeczywiście rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy oraz ignorując fakt, kto wypowiada dane zdanie, warto się zastanowić trochę ogólnie, jaką informację przekazuje cytowana wypowiedź i jaką funkcję polityczną pełni.

O "anarcho-kapitalizmie" przemyśleń nieco

Od dłuższego czasu jesteśmy bombardowani i zalewani wzrastającą propagandą libertariańską (a dokładniej „anarcho-kapitalistyczną”[1]), która – nie wiadomo czemu - czyni wszystko by wymusić uznawanie „anarcho-kapitalizmu” za pewien nurt anarchizmu. Ba często można odnieść wrażenie, że celem tej propagandy jest próba przekonania nas, iż „anarcho-kapitalizm” stanowi wyraz „najprawdziwszego” anarchizmu i pełnego rozumienia „wolności”. Ich „teoretycy” oraz zwolennicy często nazywają tzw. społeczne nurty anarchizmu mianem, „lewicowego anarchizmu” co ma sugerować, że obok tego „lewicowego” nurtu istnieje także „prawicowy”, „libertariański”.

Koniec marzeń o polityce

U podstaw mojej pracy leży niepokój, a nie ciekawość. Nie beztroska, czysto poznawcza aktywność, która często zostaje zaspokojona w samym akcie poznawczym, ale mroczny, zimny niepokój, który traktuje poznanie jedynie jako jeden z elementów aktywności, nie wyczerpując się w myślach i słowach, ale wymagając pewnej praktyki. Niepokój, strach i krzyk, nie uspokajają się w rozpoznaniu, a raczej wynikają z postawy filozoficznej, z pewnej wiedzy. Myśl niespokojna domaga się czynu, a im bardziej poznaje, tym bardziej pragnie praktyki. Coraz częściej apelując, łamiąc normy niezaangażowanego badania, obiektywności pracy naukowej, jej obojętności wobec działania, polityki.

Kontrola nad mediami - Początki historii propagandy

Zacznijmy od pierwszej współczesnej operacji propagandowej, przeprowadzonej przez rząd. Stało się to za czasów administracji Woodrowa Wilsona. Gdy wybrano go prezydentem w 1916 roku, jego program głosił: ,,Pokój bez zwycięstwa'' Było to w środku Pierwszej Wojny Światowej. Ówczesne społeczeństwo było nastawione wyjątkowo pacyfistycznie i nie widziało żadnego powodu, by angażować się w wojnę w Europie.

Globalizacja. Korzenie, historia, analiza, opór

Tysiące ludzi wyległo na ulice Londynu podczas Karnawału Przeciw Kapitałowi 50 tys. rolników bez ziemi pojawiło się na ulicach Brazylii; w Nigerii 10 tys. osób uczestnicząc w Karnawale Wyzyskiwanych zablokowało Port Harcourt w proteście przeciw eksploatacji delty Nigru przez kompanie naftowe; 200 tys. ludzi przeszło ulicami Hyderbadu w Indiach, zaś w ponad trzydziestu miejscach na całym świecie tysiące ludzi bawiło się na street-party- ulicznych syntezach świętowania i politycznego protestu. Co łączy ten bezprecedensowy alians działaczy Wschodu i Zachodu, Północy i Południa? Określa się go jako opozycję przeciw globalizacji. Każdego dnia słyszy się coraz więcej o globalizacji, dziwacznych skrótów nazw w stylu WTO, MFW czy MAI.

Globalizacja - przyczynek do krytyki anarchistycznej zjawiska

Po tym, co obecnie możemy przeczytać lub usłyszeć w niezależnych mediach na temat procesu globalizacji, widać jasno, że ruch wolnościowy i anarchistyczny nie wypracował własnej krytyki tego zjawiska i bazuje na zapożyczonych od innych tekstach. Stąd pomysł na napisane takiego artykułu, aby pozbyć się zbędnego balastu obcych nam teorii np. państwa bezpieczeństwa socjalnego itd. Trzeba ze smutkiem przyznać, że zostaliśmy w tyle, jeśli chodzi o problem globalizacji, skrzętnie go do tej pory pomijaliśmy lub poruszaliśmy tylko pośrednio w kontekście innych spraw, typu wejście do NATO, UE, walka z korporacjami lub przy okazji recenzowania książek typu "Dżihad kontra McŚwiat".

Rozpędzić G8

Na szczycie przywódców 7 najbardziej rozwiniętych państw świata i Rosji w Heiligendamm było jak zawsze. Przez kilka dni światowe media relacjonowały festiwal rozmów plenarnych i kuluarowych konsultacji, oficjalnych komunikatów i przyjacielskich przechadzek prezydentów, konferencji prasowych i zgodnych oświadczeń. Uśmiechy na zdjęciu rodzinnym zrobionym na koniec obrad mają świadczyć o wzajemnym zrozumieniu przywódców gwarantujących, że wszystko na tym najlepszym ze światów idzie w dobrą stronę. Niemieckie władze zrobiły wiele, aby nic nie zepsuło dobrego samopoczucia znamienitym gościom. Kosztem 93 mln euro zmobilizowano 16 tysięcy policjantów, wzniesiono kilkunastokilometrowy mur i wiele zapór szczelnie oddzielających ich od świata, o losach którego mieli decydować.

Kres fundamentalizmu rynkowego

(I)

W 1926 roku John Maynard Keynes napisał swój słynny esej "The End of Laissez-Faire". Od tamtego czasu historia kroczyła przez okres Wielki Kryzys, "gorące" i zimne wojny, ustanowienie ustroju Brettona, zniesienie wymienialności dolara amerykańskiego na złoto, kryzys naftowy, oraz informatyczną i telekomunikacyjną rewolucję. Sytuacja pod koniec 20 wieku, po zatoczeniu pełnego koła, wydaje się dość podobna do tej z późnych lat 20tych.

O tym, jak korporacja stała się osobą

Dzisiejszy świat nie jest taki, jakim się nam wydaje. Wokół nas dzieje się wiele dziwnych rzeczy, których do końca nie rozumiemy. Bardzo często jest tak, że w ogóle ich nie rozumiemy, a jednak wywierają one bardzo silny wpływ na nasze życie. Wtedy naszym naczelnym zadaniem jest poznać te rzeczy, ich funkcjonowanie i możliwości. I jeśli przypadkiem mamy dostęp do jakiegoś niezależnego źródła informacji, dowiadujemy się, co jest grane. Jednak każdy proces poznawczy powinniśmy zacząć od przestudiowania historii obiektu poznawanego (u starożytnych słowo „historia” oznaczała po prostu badanie). Moim obiektem jest nam bardzo dobrze znana, choć niekoniecznie, korporacja. Ten, jak pisał Ted Nace w swojej książce pt.

Ostatni ludzie to my. Zderzenie cywilizacji na końcu historii.

W opowieści hollywoodzkiej bogate tło historyczne to jedynie dodatek do tego, o czym naprawdę jest film - do podróży inicjacyjnej bohatera lub pary bohaterów. W "Czerwonych" rewolucja październikowa służy za tło dla pojednania kochanków w namiętnym akcie seksualnym. W "Dniu zagłady" gigantyczna fala, która zalewa całe wschodnie wybrzeże USA, jest tłem dla kazirodczego związku córki z ojcem; w "Wojnie światów" inwazja kosmitów daje Tomowi Cruise'owi szansę na odnalezienie się w roli ojca. W "Ludzkich dzieciach" Alfonsa Cuarona jest jednak inaczej - tutaj tło odgrywa główną rolę.