Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Pogrom którego nie było

Okres rewolucji 1905 r. to niezwykle burzliwy czas w historii Łodzi początku XX wieku. Przez kilkanaście miesięcy robotnicy różnych narodowości i wyznań wspólnie toczyli walkę z caratem i łódzkimi przemysłowcami. Jeżeli spojrzymy na dane statystyczne z owego okresu, łatwo zauważymy, że wśród ofiar tych wydarzeń w równiej liczbie występują Polacy, Żydzi jak i Niemcy. Łódź wyróżniała się na tle innych miast Europy czy Cesarstwa Rosyjskiego ogromnym zróżnicowaniem narodowościowym i religijnym. Wyróżniała się również tolerancją i faktem pokojowej egzystencji wielu nacji. Poza drobnymi incydentami, nie doszło tu aż do wybuchu II Wojny Światowej do pogromów - co było normą w dużych miastach Europy Wschodniej, w Łodzi nie istniały również niesławne getta ławkowe. Nie inaczej było we wspomnianym 1905 roku, gdy władze carskie chcąc zniszczyć w zalążku robotniczy bunt, rozważały sprowokowanie na terenie Łodzi waśni narodowościowych i żydowskich pogromów.

Podpułkownik W.N. Szewiakow szef tajnych służb rozpracowujących środowiska robotnicze pisał do zwierzchników o swoistym brataniu się Łodzian różnych wyznań: „Gdy ginie w wyniku rozruchów chrześcijanin, Żydzi przychodzą na jego pogrzeb i niosą sztandary z napisami w języku żydowskim, agitatorzy wygłaszający przemówienia też w dużej części są Żydami. Gdy ginie Żyd sytuacja jest odwrotna”. „Tolerancja przejawiona w podobnych wypadkach – jak pisał W.N.Szewiakow – miała moim zdaniem następujące bardzo poważne skutki:

1. Przyzwyczaiła robotników do tego, by uważać za rzecz dozwoloną wyrażanie swojego milczącego protestu przeciw istniejącemu porządkowi przez udział wielotysięcznego tłumu w pogrzebie ofiar samowładztwa jak oni mówią w takich wypadkach.
2. Wzmocniła nadzwyczajną solidarność robotników między sobą i świadomość klasową; to co stwierdziłem w 1 punkcie, stanowiło podatny grunt, na którym rozwinęło się wokół robotników poczucie własnej siły jako rezultatu ich solidarności i świadomości klasowej.”

Władze carskie miały nadzieję, że wywołanie niepokojów na tle narodowościowym doprowadzi złamania robotniczej solidarności, wznieci konflikty etniczne, a to zakończy strajki i żądania poprawy warunków życia. Rozruchy w Łodzi sprowokować miała Czarna Sotnia1, która już wielokrotnie sprawdziła się doskonale w podobnych sytuacjach.

Julian Tuwim po latach pisał:

„[…] niewiele rozumiałem z tego, co się dzieje. Zrozumiałem dopiero, i to na całe życie, gdy któregoś dnia Mania przybiegła zdyszana z dołu i oznajmiła od progu: Przyjechała z Rosji Czarna Sotnia. Będą dziś w nocy rżnąć! Pamiętam stroskaną minę Ojca, pamiętam tajemnicze szepty po kątach, słowa: samoobrona, milicja obywatelska, straż domowa… W kuchni państwa Moderów ułożono nas na żelaznym łóżku służącej i drżąca matka z Antosią i dobrą panią Teodorą Kunowską, przy świetle małej naftowej lampki, wypatrywały przez okno, szepcząc między sobą, czy nie nadchodzą już od strony Pańskiej”.

Robotnicy obawiając się pogromów, powołali wspólnie grupy samoobrony patrolujące miasto. Grupy te zostały uzbrojone w siekiery, tasaki, łomy, zabierając je ze sobą nawet w miejsce pracy. Gdy 13 grudnia 1905 jedna z takich grup zaalarmowała o pojawieniu się Czarnej Sotni na ulicach Górnej i Zarzewskiej, na Górny Rynek przybyło 50 000 uzbrojonych robotników. Do pogromu oczywiście nie doszło, a Goniec Łódzki z 14 grudnia donosił: „Kiedy przez całe miasto przebiegł trwożny krzyk Czarna Sotnia działa, lud robotniczy jak jeden mąż porzucił zajęcia i wybiegł na ulicę, a by w razie potrzeby nieść pomoc napastowanym”.

Dzień później doszło też do dwóch linczów na osobach, które według grup samoobrony współpracowały z Czarną Sotnią. Rozpoczęło się swoiste polowanie na jej członków kilka razy zakończone pobiciami na śmierć. Złapani członkowie Sotni zeznawali, że są przestępcami których sprowadzono z Rosji.

Niezwykle dramatyczny przebieg miały wydarzenia z 18 grudnia gdy jadący dorożką mężczyźni zostali rozpoznani jako członkowie Sotni. W pościg za nimi ruszyła drużyna samoobrony – czarnosocieńcy wskoczyli do przejeżdżającego tramwaju z którego zostali natychmiast wyrzuceni i na miejscu zlinczowani.

Również w nocy miasto było patrolowane w obawie przed próbami wywołania pogromu w czasie, gdy jego mieszkańcy będą spać. Gdy na ulicy zauważono podejrzanych osobników, członkowie robotniczych patroli zaczynali hałasować uderzając w garnki, co momentalnie stawiało na nogi całą ulicę. Jeden z takich alarmów o mało nie zakończył się tragicznie, gdy hałasującego w nocy tkacza A. Lemke posądzono o członkostwo w Czarnej Sotni i próbowano powiesić. Uratował go dopiero dyrektor fabryki, w której Lemke pracował, potwierdzając jego niewinność.

Niepokojące wieści dotarły do Łodzi w czerwcu z Białegostoku, gdzie miał miejsce żydowski pogrom. By jeszcze bardziej podkreślić swą nieustępliwość, łódzcy robotnicy kolportowali w mieście ulotkę w której czytamy: „Czynownicy carscy, szpicle i policja przy pomocy wojska urządzili w Białymstoku straszną rzeź ludności żydowskiej i zupełny pogrom ich sklepów, mieszkań oraz rabunek całego mienia. Carscy siepacze za narzędzie do tej rzezi i rabunku użyli gromady złodziei i rabusiów oraz tłumu ciemnych pijaków, którzy na rozkaz rządu rżnęli i rabowali Żydów i dopuszczali się takiego okrucieństwa i rozbestwienia, o jakim strach pisać. Nie dopuścimy bracia, aby podły rząd carski zbierał u nas Czarną Sotnię, czyli bandę zbójów, i puszczał ich na ludność żydowską! Nie dopuścimy, by szpicle rządowi wzywali do pogromów!”

Powołane zostały milicje fabryczne, których zadaniem miało być stałe patrolowanie okolic fabryk. W razie zagrożenia miały one wzywać robotników fabrycznych lub, w przypadku prowokacji, „na miejscu karać”.

Groźba pogromu jeszcze przez kilka miesięcy wisiała nad Łodzią, a władze carskie kolportowały duże ilości ulotek oskarżając Żydów o złą sytuację ekonomiczną Rosji. Dopiero w 1907 roku carat widząc, że nie uda mu się wcielić w życie swoich planów, zaprzestał antyżydowskiej propagandy w Łodzi.

[1] Czarna Sotnia (ros. Чёрная сотня) – rosyjski ruch polityczny, jaki ukształtował się na początku XX wieku, w czasie rewolucji 1905 roku. Ruch ten odwoływał się do idei radykalnie nacjonalistycznych i konserwatywnych. Czarnosecińcy byli obrońcami idei samowładztwa carskiego, występowali przeciwko jakimkolwiek zmianom w ustroju Imperium Rosyjskiego, opowiadali się za rusyfikacją wszystkich narodowości zamieszkujących imperium i szerzeniem prawosławia, reprezentowali postawy ksenofobiczne i antysemickie.

Autor: 
Bednarski Krzysztof