Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Teoria rasizmu kulturowego

I. Teoria i praktyka

Niewielu jest dziś naukowców, którzy sami siebie określiliby jako rasistów. Z drugiej strony nazwanie kogoś rasistą uważane jest za ciężką obelgę. Bez względu jednak na to, rasizm w świecie akademickim jest dzisiaj tak samo powszechny, i niebezpieczny, jak kilka pokoleń temu. A zatem, z jednej strony istnieje tak wiele przejawów rasizmu, a z drugiej - tak niewielu rasistów. Jak wyjaśnić ten paradoks?

Przede wszystkim należy rozpocząć od wykazania fundamentalnej różnicy między teorią i praktyką rasistowską. Rasizm w sensie najbardziej podstawowym to praktyka, praktyka dyskryminacji odbywająca się na wszelkich poziomach - od prześladowania skierowanego ku poszczególnym jednostkom po opresję kolonialną. Rasizm jako rodzaj praktyki przez kilkaset lat odgrywał niezwykle ważną rolę w procesie formowania się społeczeństw Europy. Ważną w tym sensie, że stanowił kluczowy komponent utrzymujący cały system europejskiego kapitalizmu.

Praktyki rasistowskie, tak jak wszelkie inne praktyki, są definiowane, racjonalizowane i usprawiedliwiane w oparciu o konkretne teorie, systemy przekonań na temat natury rzeczywistości i odpowiedniego stosunku do opisywanego w tych ramach świata. (Pojęcie "teoria" jest w tym kontekście bardziej odpowiednie niż "ideologia", ponieważ mamy tu na uwadze system empirycznych przekonań, a nie kulturowo scalany zbiór postaw i idei). Jednak teoria i praktyka nie przekładają się na siebie w sposób prosty i bezpośredni. Dany rodzaj praktyki może się odnosić jednocześnie do kilku różnych "baz teoretycznych". Skoro rasizm jako praktyka, czyli dyskryminacja, to integralna część danego systemu, nie powinno nas dziwić, że wspierany jest on przez serie następujących po sobie, w sensie historycznym, teorii. Każda taka seria jest "kompatybilna" z intelektualnym otoczeniem właściwym danej epoce. Nie powinniśmy być również zaskoczeni tym, że poszczególne teorie tak bardzo różnią się od siebie, że teoria rasistowska z jednej epoki może stanowić częściowe zaprzeczenie teorii rasistowskiej obowiązującej w epoce poprzedniej.

I tak, upraszczając może nieco problem, dominująca teoria rasistowska z dziewiętnastego wieku bazowała na argumentach biblijnych i była związana z religią; dominująca teoria rasistowska z okresu od około 1850 do około 1950 roku bazowała na argumentach biologicznych i wywodziła się z nauk przyrodniczych; teoria rasistowska dzisiaj to głównie tezy oparte na historii kultury czy też ogólnie - kulturze. Dzisiejszy rasizm to rasizm kulturowy.

W niniejszym artykule staram się wykazać, do czego odnosi się idea rasizmu kulturowego i w jaki sposób oraz dlaczego zastąpiła ona rasizm biologiczny (przynajmniej w świecie naukowym). Na początek postaram się wyjaśnić paradoks, dlaczego w dzisiejszym świecie akademickim mamy tak dużo rasizmu, a mimo to - tak niewielu rasistów.

Określając dzisiaj jakiegokolwiek przedstawiciela świata uniwersyteckiego mianem rasisty, oskarżamy go tym samym o przywiązanie do idei naturalnej, biologicznej wyższości przedstawicieli jednej tak zwanej rasy nad przedstawicielami innej tak zwanej rasy, która stanowi jednocześnie usprawiedliwienie, wyjaśnienie i racjonalizację dyskryminacji za pomocą teorii biologicznej, na której się ona opiera. Ale dzisiaj nikt już nie wierzy w tę teorię. Większość naukowców jest przekonana, że typowi przedstawiciele ras, które wcześniej określane były jako niższe, posiadają cechy takie same jak przedstawiciele innych tak zwanych ras, choć nie byli na razie w stanie ich "urzeczywistnić". Nie posiedli jeszcze wiedzy i umiejętności, które są niezbędne do tego, aby można ich było traktować jak przedstawicieli wszystkich innych ras. Nie nauczyli się myśleć racjonalnie, jak osoby dojrzałe umysłowo. Nie nauczyli się zachowywać poprawnie, jak osoby dojrzałe społecznie. Wszystkie problemy związane są z kulturą, a nie z biologią. Wynika stąd oczywiście, że wszelkie istniejące dziś nierówności w pewnym momencie wreszcie zanikną. Na razie jednak dyskryminacja jest całkowicie uzasadniona. Niewątpliwie, idea ta w nowej, "kulturowej" teorii nigdy nie nosi nazwy "dyskryminacja". Chodzi tu raczej o traktowanie poszczególnych osób w sposób nieodpowiedni do ich predyspozycji. Przedstawiciele jednej rasy - przepraszam: grupy etnicznej - przejawiają lepsze predyspozycje od przedstawicieli innej grupy etnicznej, pod względem wyników testów IQ, ACT czy SAT, "motywacji realizacji potrzeb" (need achievement motivation), podatności na kryminalizację itd. Gdy tylko uda im się osiągnąć wyższe rezultaty w tych dziedzinach, zasłużą na większą "nagrodę". Umożliwi im się dostęp do uczelni, tytułów naukowych, posad akademickich i całej reszty. W ten sposób praktyka rasistowska trwa pod nadzorem teorii, która w rzeczywistości obala ideę rasy. Różnice między ludźmi legitymizujące fakt dyskryminacji to różnice pod względem cech nabytych: kultury.

Można to wyrazić jeszcze inaczej, mówiąc, że rasizm kulturowy zastępuje rasową kategorię "biały" kategorią kulturową - "Europejczyk". Nie ma już rasy wyższej, zamiast tego mamy wyższą kulturę. To "kultura europejska" lub "kultura zachodnia" , "Zachód" (porównaj: Amin, 1989). Liczy się kultura, a nie kolor skóry.

II. Rasizm religijny

Idea wyższości kulturowej Europy nie jest nowa. Na początku 19 wieku Europejczycy uważali się za lepszych dlatego, że byli chrześcijanami - Bóg chrześcijan musi oczywiście faworyzować swoich wyznawców, zwłaszcza tych, którzy oddają Mu cześć zgodnie z właściwymi sakramentami. Troszczy się o takie kwestie jak naturalne zdolności, dzięki czemu jego wyznawcom łatwiej jest dojrzewać, rozmnażać się, rozwijać i podbijać świat. Sprawia również, że nawet warunki naturalne, w których żyją chrześcijanie są o wiele bardziej przyjazne niż te otaczające niewiernych: stąd klimat Europy nie jest ani zbyt gorący, ani zbyt chłodny - ani upalny, ani mroźny, tylko "umiarkowany". Krótko, utrzymywano, że narody zamieszkujące Europę, świat chrześcijański, górują - kulturowo, biologicznie, a nawet "ekologicznie" - nad innymi ludami. Przewaga ta miała swoje nadprzyrodzone źródło. Taka była teoria, która w okresie aż do około połowy 19 wieku stanowiła podstawę dla większości praktyk rasistowskich.

Zwróćmy uwagę na to, że religijna teoria rasizmu przybierała postać argumentacji empirycznej. Przyczyna miała charakter nadprzyrodzony, ale skutki były jak najbardziej "naturalne". Bóg stworzył białego człowieka w miejscu, które Europejczycy uznawali za swoją kulturową ojczyznę - w "Ziemi biblijnej". Ogrody Edenu przez wielu badaczy lokalizowane były gdzieś u źródeł rzeki Tygrys, w posiadających zdrowy, umiarkowany klimat górach Armenii, blisko Góry Arafat, na której wylądował Noe. Niedaleko od tego miejsca znajdował się Kaukaz - jak wiadomo, kolebka rasy kaukaskiej. Jak często akcentowano, kraina ta znajdowała się na tej samej, "umiarkowanej", szerokości geograficznej co Grecja i Rzym (porównaj na przykład Lord, 1869). Nie istniało nic takiego jak wczesna ewolucja kulturalna, ponieważ człowiek zdobył umiejętność uprawy roli, budowania miast i cywilizację już za czasów Genesis. Cała historia przedchrześcijańska dokonała się wśród białych ludzi na niewielkim obszarze na Ziemi leżącym między Rzymem a Mezopotamią. Reszta planety była niezamieszkana. Człowiek rozpoczął migrację z tej ojczyzny w kierunku Azji i Afryki, powoli zaludniając te kontynenty. W trakcie tego exodusu stracił swój pierwotny, biały kolor skóry i uległ stopniowej degeneracji (Bolwer, 1989), zatracając dary cywilizacji (Azjaci byli w stanie po jakimś czasie niektóre z nich odzyskać).<1> Całą tę opowieść traktowano jako opartą na historycznych faktach. Jej konsekwencją był pogląd, że biała rasa zawsze przewyższała i zawsze będzie przewyższać inne rasy - istniały na to oczywiste dowody, w skrócie: teoria empiryczna dająca naukowe uzasadnienie praktykom rasistowskim.

III. Rasizm biologiczny

Pod koniec 19 wieku w większości dyskursów naukowych argumenty biblijne i teologiczne zostały wyparte przez argumentację naturalistyczną. Nie oznacza to jednak, że rasizm religijny (jako teoria) całkowicie zniknął. W wielu kontekstach teoria ta wciąż była (i wciąż jest) wykorzystywana do uzasadnienia praktyk rasistowskich, w ramach których ludzie wyznający jedną religię uciskali ludzi przywiązanych do innych wierzeń, posługując się takim czy innym wariantem tej doktryny. Jednym z najbardziej jawnych przykładów jest ekspansjonizm izraelski: Bóg dawno temu przekazał całą Palestynę (i nie tylko ją) Żydom, z czego płynie wniosek, że Żydzi mają wyłączne prawo do tej "boskiej ziemi" i w oparciu o tę absolutną sankcję mogą z niej usunąć wszystkich innych, obcych, mieszkańców. Nie trzeba odpowiadać na zarzuty, że stanowisko to nie jest rasizmem, skoro Żydzi nie są rasą - mamy tu do czynienia z rasizmem religijnym.

Proces sekularyzacji kultury intelektualnej, który nastąpił po około 1850 roku oznaczał konieczność oparcia praktyk rasistowskich na nowej, odmiennej, teorii. Już rasizm religijny doprowadził do ustanowienia zasady, że Bóg przekazał lepsze dary chrześcijanom, teraz należało zaadaptować ten argument w celu uznania genetycznej wyższości tak zwanej białej rasy, opierając go na cieszących się w tamtych czasach rosnącą renomą teoriach biologicznych, zwłaszcza darwinizmie i (później) mendelizmie. Genetyczna wyższość tak zwanej białej rasy została teraz przyjęta aksjomatycznie praktycznie przez wszystkich przedstawicieli nauk społecznych. Prymat kulturowy Europejczyków (kategoria utożsamiana niezbyt precyzyjnie z białą rasą) również traktowany był jak aksjomat. Wyższość kulturowa była rozumiana przede wszystkim, choć nie tylko, jako skutek wyższości rasowej. (Stwierdziłem "nie tylko" dlatego, że wykorzystywano tu całą masę innych argumentów naturalistycznych, między innymi fakt wyjątkowości klimatu europejskiego. Twierdzono też, że kulturowa wyższość Europy ma swoje początki w tajemniczych i trudnych do odtworzenia labiryntach prehistorii. Czasami nie oferowano żadnego wnioskowania tego typu, bo uważano, że nie jest ono konieczne. Dla niektórych badaczy, między innymi dla Maxa Webera, wyższość europejska była efektem swoistego melanżu rasy, kultury i geografii). Można jednak w sposób całkowicie zasadny stwierdzić, że naturalny prymat białej rasy uznawano za główną przyczynę oczywistego prymatu białego człowieka w kulturze. Nastała epoka rasizmu klasycznego, czyli rasizmu biologicznego.

Po pierwszej wojnie światowej teoria biologicznego prymatu białego człowieka zaczęła powoli tracić na znaczeniu w większości (choć nie wszystkich) wspólnot naukowych w krajach europejskich. Związane to było z kilkoma przyczynami. Niektóre z nich wynikały z samego rozwoju naukowego, na przykład w teorii kultury (Boas, Radin), teoriach psychologicznych (Lewin), w ramach filozofii opartych na doświadczeniu, a nie kartezjańsko-kantowskim wnioskowaniu a priori (Dewey, Whitehead, Mead). Inne miały źródło "zewnętrzne", poza obrębem samej nauki - na przykład rozprzestrzenianie się idei egalitarystycznych, przede wszystkim socjalizmu, które ostro krytykowały wszelkie teorie wrodzonej wyższości i niższości. Inną przyczyną zewnętrzną, wyjątkowo znaczącą, był opór w stosunku do nazizmu, co oznaczało automatyczne wręcz potępienie wszelkich koncepcji mówiących o biologicznej dominacji i niższości.

IV. Rasizm kulturowy

Mimo wszystko jednak, rasizm biologiczny cieszył się poważaniem aż do lat 50-tych i 60-tych dwudziestego wieku - klasycznej epoki wyzwolenia narodowego i ruchów na rzecz praw obywatelskich. Praktyka rasistowska wymagała teraz nowej teorii. Światu naukowemu wyznaczono nowe zadanie (i to dosłownie: za pomocą fundacji i nowych etatów) - zbudowania struktury teoretycznej, która uzasadniałaby w sposób racjonalny trwałą dominację wspólnot koloru skóry, zarówno na terytorium Trzeciego Świata, jak i w "białych" krajach. Teoria taka powinna zaakceptować dwa anty-biologiczno-rasistowskie twierdzenia, przyjmowane dotąd jako aksjomat w odniesieniu do świata nie-europejskiego: że Europejczycy górują nad innymi nacjami nie ze względu na swoje cechy naturalne i że nie-Europejczycy również będą mogli cieszyć się wysokim poziomem rozwoju jeśli zastosują odpowiednie programy gospodarcze. Jednocześnie chodziło o to, aby wykazać społeczeństwom nie-europejskim, że choć posiadają one te same zdolności naturalne, co Europejczycy, to jednak nigdy nie osiągną wysokiego poziomu rozwoju gospodarczego, jeśli dobrowolnie nie zaakceptują faktu dominacji państw i firm europejskich - czyli neokolonializmu.

Efektem tych zakrojonych na szeroką skalę zabiegów "teorio-twórczych" stała się teoria "modernizacji". Najogólniej mówiąc, starała się ona wykazać, że nie-Europejczycy są zacofani nie ze względów rasowych, ale z powodu kultury, która w porównaniu z kulturą Europejską wykazuje swoją niższość. Jest to związane z historią - wolniejszą ewolucją kulturową. Właśnie dlatego społeczeństwa nie-europejskie są biedne. Istnieje dla nich tylko jeden sposób na przezwyciężenie tego zacofania - podążenie szlakiem przetartym przez Europejczyków, pod kierunkiem doradców i "instruktorów" z Europy. Nie-Europejczycy zostali w ten sposób określeni jako podrzędni nie pod względem samego potencjału rozwoju, ale rezultatu swoich usiłowań mających na celu realizację tego potencjału. Stanowisko to można uznać za istotę rasizmu kulturowego.

Jednym z najbardziej interesujących i najważniejszych aspektów "kampanii teorio-konstrukcyjnej" stała się deifikacja Maxa Webera ze strony wielu grup badaczy społecznych, między innymi zwolenników strukturalnego funkcjonalizmu Parsonsa (porównaj Peet, 1991) czy teoretyków w "tradycyjnym duchu", takich jak McClelland. Większość tych naukowców było zaangażowanych, bezpośrednio lub pośrednio, w projekt tworzenia podwalin teorii modernizacji. Sam Weber, pół wieku wcześniej, dał wyraz temu, co następnie, z drobnymi modyfikacjami, stało się dominującym poglądem dotyczącym ujmowania przez Europejczyków świata poza-europejskiego. Poglądy Webera, mimo że wykazują one wpływ teorii rasizmu biologicznego (porównaj na przykład Weber, 1958, 30, 1967, 387, 1981, 299, 379, 1951, 231-232), można łatwo odróżnić od tej orientacji, ponieważ większość jego twierdzeń dotyczących wyższości Europejczyków oparta była na argumentacji aksjomatycznej co do wyjątkowości umysłu europejskiego - jego racjonalności czy potencjału duchowego - oraz argumentacji historycznej na temat narodzin w Europie, i tylko tutaj, instytucji i struktur, które stanowią źródło nowoczesności (porównaj na przykład Weber, 1951, 1958, 1981). Ani racjonalność, ani struktury instytucjonalne nie są (w sensie ogólnym) powiązane z rasą jako ich rzekomą pierwotną przyczyną. Z tego powodu można dokonać wykluczenia argumentacji rasowej z teorii Webera, jak to rzeczywiście miało miejsce, i przedstawić teorię modernizacji jako zakotwiczoną w niepowtarzalnej w swoim charakterze europejskiej mentalności i kulturze, trwałych cechach, które w trakcie trwania historii sprawiały, że Europejczycy, znacznie bardziej zdecydowanie niż inne cywilizacje, podążali drogą nowoczesności.<2> Jeśli przyjmiemy, że idee Webera zdobyły popularność w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku dzięki jego słynnej krytyce teorii marksistowskiej, zwłaszcza koncepcji początków kapitalizmu, to możemy nie zauważyć najważniejszej kwestii związanej z tą recepcją. Weber, i weberyzm, okazał się kluczowy w tym okresie głównie dzięki dostarczeniu dla ówczesnych badaczy społecznych podwalin dla teorii modernizacji, dość eleganckiego i uczonego wskrzeszenia idei z epoki kolonialnej, mówiącej o niepowtarzalności racjonalności europejskiej oraz wyjątkowości historii europejskiej kultury. Weber miał takie samo znaczenie dla neokolonializmu, jak Marks dla socjalizmu. Można powiedzieć, że Weber stał się ojcem chrzestnym rasizmu kulturowego.

Rasizm kulturowy, jako teoria, ma dostarczyć dowodów na wyższość Europejczyków bez jednoczesnego odwoływania się do wcześniejszych argumentów opartych na religii oraz biologii. W jaki sposób założenie to jest realizowane? Przez propozycję alternatywnego wytłumaczenia historii - czyli konstrukcję specyficznej teorii historii kultury (oraz racjonalności). Argument opiera się na próbach wykazania, że praktycznie wszystkie najważniejsze innowacje kulturowe, które stały się źródłem postępu historycznego, po raz pierwszy pojawiły się w Europie, skąd następnie zostały przeniesione na inne, nie-europejskie ludy (Blaut, 1992). Stąd w dowolnym momencie historii Europejczycy byli zawsze bardziej zaawansowani niż nie-Europejczycy, jeśli chodzi o ogólny rozwój kulturowy (choć nie zawsze odnosiło się to do wszystkich poszczególnych dziedzin kultury), i bardziej od nich postępowi. Utrzymuje się, że twierdzenia te mają niezliczone poparcie w faktach empirycznych odnoszących się do inwencji i innowacji, nie tylko w sferze materialnej i technologicznej, ale też politycznej i społecznej co do dziedzin takich jak państwo, rynek czy rodzina. Zwolennicy tej wersji historii "ożywiają" dzieje ludzkości innowacjami, postępowością i rozwojem o europejskim rodowodzie.

Na poparcie tej teorii przygotowano imponujący zestaw rzekomo empirycznych i odnoszących się do faktów twierdzeń połączonych z 19-wiecznymi ideami rozwijanymi w ramach eurocentrycznego dyfuzjonizmu (Blaut, 1987a, 1987b). Koncepcja ta stała się w pewnym momencie uzasadnieniem i racjonalizacją kolonializmu w klasycznej postaci. Ogólnie mówiąc, w jej ramach nastąpiło sformułowanie następujących zasad odnoszących się do obrazu świata i jego historii: 1). Świat posiada tradycyjne centrum, rdzeń, oraz znajdujące się na jego zewnątrz peryferia. Centrum tym jest Wielka Europa, czyli kontynent europejski wraz z ziemiami biblijnymi (w czasach starożytnych) lub terytoriami zamorskimi, na których osiedli Europejczycy (w czasach nowożytnych). "Sekcja centralna", czyli Wielka Europa to źródło wynalazczości, innowacji i postępu. 2). Peryferie, czyli świat poza-europejski, to źródło tradycyjnych więzi, zacofania kulturowego i stagnacji. 3). Głównymi przyczynami europejskiego postępu, innowacji itd. są pewne cechy rozumu czy też ducha, specyficzny rodzaj "racjonalności", który występuje tylko wśród Europejczyków. 4). Postęp dokonuje się na peryferiach jedynie w rezultacie dyfuzji, promieniowania na zewnątrz, z centrum w kierunku peryferii, nowych, innowacyjnych idei. Proces dyfuzji sam w sobie jest czymś naturalnym i odnosi się do rozprzestrzeniania idei, kolonializmu, osadnictwa i towarów pochodzących z Europy. Zauważmy, że każdego rodzaju teoria potrzebuje swoistej turbiny, która wprawia ją w "ruch", "napędza" ją. Rolę takiej turbiny mogą pełnić religia, biologia czy kultura. W najnowszej wersji omawianej tu teorii, po 1945 roku, turbiną tą była kultura czy raczej historia kulturowa. Teoria ta nie zawsze przybierała skrajne formy, utrzymywano na przykład, że na obszarach poza-europejskich mógł mieć miejsce pewnego rodzaju postęp (pomimo kulturowych "przeszkód"), jednak jej podstawowa struktura pozostaje właściwie niezmienna.

Nowoczesny dyfuzjonizm proponuje zatem obraz świata, w którym Europejczycy byli zawsze najbardziej postępowym ludem, a nie-Europejczycy trwali w zacofaniu i stanowili jedynie pewnego rodzaju "odbiornik" postępowych idei, przedmiotów i przedstawicieli cywilizacji europejskiej. Oznacza to, że postęp dokonujący się na terenach peryferyjnych, dzisiaj, tak jak i w przeszłości, musi opierać się na przejęciu racjonalności, instytucji, kultury i władzy z Europy. Peryferia to dzisiejszy Trzeci Świat, a także jego przedstawiciele stanowiący mniejszość w krajach o przeważającej liczbie mieszkańców pochodzenie europejskiego, takich jak Stany Zjednoczone, "osadzeni" w gettach, rezerwatach, więzieniach i obozach pracy dla azylantów.

Główny argument przytaczany w ramach tej teorii ma postać eurocentrycznej tunelowej wizji historii, którą można nazwać "historią tunelową". Przyczynowość historyczna występuje tylko w Europie i jej rzekomej ojczyźnie kulturowej - na starożytnym Bliskim Wschodzie (przykłady: narodziny rolnictwa, miast, państw, nauki, demokracji, feudalizmu, własności prywatnej, odkryć, kapitalizmu, przemysłu itd.). Świat nie-europejski uczestniczy w historii głównie jako adresat dyfuzji europejskiej. Najistotniejsza część historii tunelowej dotyczy dziejów przed rokiem 1492. Centralny argument brzmi: Europa ewoluowała o wiele gwałtowniej niż inne cywilizacje na świecie i doszła do poziomu znacznie wyższego rozwoju u progu nowożytności, jeszcze przed narodzinami kapitalizmu i modernizacji i przed początkiem epoki kolonializmu. Oznacza to, że wyższość Europejczyków, jako jednostek i jako przedstawicieli wspólnej kultury europejskiej, ma bardzo stare korzenie, czyli - jest im tak naprawdę wrodzona i stanowi fundamentalny fakt. W koncepcji tej spełnione zostają wszystkie cele, które stawiał przed sobą rasizm biologiczny, i o wiele więcej. W rzeczywistości między doktryną tą a rasizmem biologicznym istnieje wiele zbieżności, zarówno strukturalnych, jak i funkcjonalnych. Utrzymuje ona, że prymat kulturowy, nie genetyczny, Europy pojawił się bardzo dawno temu i, dokładnie tak jak utrzymywali rzecznicy wyższości genetycznej, od tego momentu prowadził on do coraz większego rozwoju Europejczyków, w każdym momencie historii znacznie przekraczającego osiągnięcia innych cywilizacji. Dawno temu w historii musiało się zatem wydarzyć coś, co sprawiło, że kultura Europy zaczęła tak gwałtownie kroczyć do przodu. To coś było obecne w dalszym ciągu rozwoju historycznego, zapewniając trwały wzrost kultury europejskiej. Był to swojego rodzaju gen kulturowy lub kulturowa mutacja. Jednak w ramach rasizmu kulturowego pojawia się wniosek, że cały ten zbiór kulturowych przyczyn rozwoju, mutacji kulturowych, występował w historii sekwencyjnie - jeden po drugim, nadając coraz większego impetu postępowi Europy, coraz bardziej wypychając Europę do przodu, daleko, przed wszystkie inne cywilizacje.

V. Wybrane przykłady

Zanim przedstawię kilka przykładów ilustrujących nowoczesne formy teorii rasizmu kulturowego, chciałbym zaproponować dwa wstępne komentarze, które pomogą nam uniknąć nieporozumień - poważnych nieporozumień. Po pierwsze, właśnie dlatego, że mamy dzisiaj do czynienia z tak wieloma przejawami rasizmu, a jednocześnie istnieje tak niewielu rasistów, możemy powiedzieć, że rasizm kulturowy nie jest w większości przypadków szerzony przez ludzi, których określilibyśmy jako rasistów. Doktryna ta jest teorią, a nie przesądem. Naukowcy, którzy przejawiają tendencje rasistowskie w takiej czy innej postaci są przekonani, że badają jedynie fakty i ich znaczenie dla życia politycznego i społecznego. Większość z nich odrzuca stereotypy i jest pozbawiona wszelkich uprzedzeń. Sądzą po prostu, że istnieją oczywiste empiryczne powody, oparte na różnicach kulturowych, które stanowią wyjaśnienie, dlaczego pewne grupy czy jednostki są zacofane.

Po drugie należy dokonać rozróżnienia na twierdzenia, które utrzymują jedynie, że niektóre "wyróżniki" kultury istnieją od bardzo dawna i sądy, które mówią, że niektóre starożytne, czy w jakimkolwiek innym sensie ustalone, trwałe, "wyróżniki" kulturowe stanowią same w sobie wyjaśnienie, dlaczego jedne kultury mają przewagę nad innymi. Zmienność to naturalna cecha kultur ludzkich. Jeśli mamy do czynienia z brakiem zmiany, to dzieje się tak dlatego, że albo niektórzy członkowie danej kultury nie chcą pozbywać się niektórych pielęgnowanych od dawna "wyróżników" lub dlatego, że nie mają takiej możliwości ze względu na narzucone warunki. Żadna z grup ludzkich nie jest na tyle nierozsądna, żeby kultywować nędzę, niedostatek i śmierć. Dominanty kulturowe, które wpływają na zaistnienie lub pogorszenie się niesprzyjających warunków są świadomie odrzucane (od uogólnienia tego istnieją oczywiście wyjątki, choć są one stosunkowo rzadkie, rozwijane najczęściej w ramach literatury popularno-naukowej, a także podręcznikach szkolnych). Ekolodzy kulturowi mówią o "rdzeniu kulturowym", na który składają się wspomniane dominanty i instytucje, które związane są blisko z domeną walki o przetrwanie danej grupy ludzi, z kwestią życia i śmierci (porównaj zwłaszcza Steward, 1955). Ten składnik kultury jest dość elastyczny i łatwo dostosowujący się do zmiennych warunków. Opór w stosunku do zmiany ma miejsce w innych warstwach kultury, takich jak religia. Wszelkie sądy zakładające, że społeczności ludzkie będą zawsze pielęgnowały swoje tradycyjne wartości kulturowe, nawet gdy oznacza to zagrożenie dla ich przetrwania, należy uznać za błędne. Stąd zawsze, gdy usłyszymy twierdzenia typu: "ta społeczność nie rozwija się ze względu na właściwości jej religii" czy "tamta społeczność żyje w nędzy dlatego, że jej przedstawiciele są tradycjonalistami opornymi na wszelkie innowacje" możemy być pewni, że mamy do czynienia z przejawami rasizmu kulturowego. Czym innym jest szacunek dla danej kultury i akceptacja różności kulturowych, a czymś całkowicie innym wprowadzanie hierarchii między poszczególnymi społecznościami w oparciu o kryteria kulturowe i głoszenie, że właśnie dokonano wytłumaczenia historii.

Pora przedstawić kilka przykładów.

1. Wielu historyków, zarówno w dzisiejszych czasach, jak i w przeszłości, utrzymuje, że mamy do czynienia z niepodważalnym faktem wyjątkowości kultury wczesnoeuropejskiej, z czymś, co wiążą oni ze starożytnymi ludami indoeuropejskimi (na przykład Lelekov, 1985, Beachler, 1988) czy Germanami (na przykład Macfarlane, 1978, 1986, Crone, 1989), czy też z ludami rolniczymi Epoki żelaza (Mann, 1986, 1988), a starożytnym Grekom regularnie przypisują cechy całkowicie odróżniające ich od wszystkich nie-indoeuropejskich sąsiadów (porównaj analizę zaproponowaną przez Bernala, 1987). Za czasów Marksa w Niemczech panowało powszechne przekonanie, że starożytni Niemcy cechowali się wyjątkowym umiłowaniem wolności, wynalazczością, indywidualnością, żarliwością i racjonalnością. Nowoczesne postacie tej doktryny nie odchodzą zbyt daleko od takiego, pierwotnego jej sformułowania, choć na miejsce plemion germańskich za protoplastów prawdziwej Europy uznaje się Celtów i Greków. Oczywiście żadne przeprowadzone współcześnie badania nie dostarczają wsparcia dla tej koncepcji. Oto kilka przykładów teorii historycznych, które są wyrazem tego typu przekonania: (1) Starożytni Europejczycy byli wyjątkowo innowacyjni i nastawieni na "odkrywanie technologii" i wynalazki; zachowali tę właściwość przez cały okres rozwoju nowoczesnego świata (Jones, 1981). (2) Starożytni Europejczycy posiedli niepowtarzalną cechę umiłowania wolności, która dojrzała i przyjęła kształt nowoczesnych państw demokratycznych (Mann, 1986; Hall, 1985). (3) starożytni Europejczycy, dzięki swemu zmysłowi indywidualizmu, dopracowali się wyjątkowego modelu rodziny, który doprowadził do idei kultywowania rozwoju, wynalazczości i w efekcie - dał początek kapitalizmowi (Jones, 1981; Macfarlane, 1986; Todd, 1985).

2. Wiele teorii poszukuje przyczyn europejskiej unikalności w czasach Imperium Rzymskiego lub trochę wcześniej, skupiając się najczęściej na powstaniu Kościoła, czy też na częściowo przedchrześcijańskiej, "judeochrześcijańskiej" tradycji, bądź na narodzinach Kościoła Zachodniego. Poszczególne koncepcje pokazują odmienne przyczyny pojawienia się tej nowej, wyjątkowej, wyjątkowo progresywnej kultury. W efekcie uzyskujemy wiele różnych teorii. Na przykład: (1) Lynn White, Jr. twierdzi, że wyjaśnienie zaawansowania technologicznego i innowacyjności Zachodu stanowi teologia judeochrześcijańska (porównaj Blaut, 1992). (2) Zdaniem Andersona (1974) pewne niepowtarzalne zdolności naukowe i intelektualne cechowały jedynie kulturowych spadkobierców Greków i Rzymian. (3) Według Wernera (1988) Europejczycy stali się wyjątkowo "progresywni", ponieważ w samym chrześcijaństwie tkwi zasada prymatu jednostki.

3. Znaczna ilość najnowszych teorii historycznych pokazuje, że Europejczycy bardzo dawno temu posiedli umiejętność uporania się z "malthusiańskimi nieszczęściami", które hamowały rozwój wszystkich innych kultur. Niektóre historiografie dopatrują się początków tych specyficznych zdolności w talentach, którymi cechowały się ludy epoki żelaza, inne w miksturze elementów germańskich i chrześcijańskich, jeszcze inne w "wyróżnikach" narodów Europy Północno-Zachodniej (porównaj Mann, 1986; Macfarlane, 1986; Jones, 1981; Stone, 1977; Crone, 1989 i wiele innych). Stąd narodziła się ogólna idea "cudu europejskiego", według której (wyjątkowa) w ramach rodziny europejskiej (nuklearnej, "indywidualistycznej", ze związkami zawieranymi w stosunkowo późnymi wieku, opartej na współodpowiedzialności) pojawiły się praktyki kontroli urodzeń i regulacji wielkości populacji - Hall (1985, 131) mówi o "idei abstynencji seksualnej w rodzinach europejskich". Ten model rodziny doprowadził również do pojawienia się "mentalności kapitalistycznej" (Macfarlane, 1986; Laslett, 1988). Można nawet powiedzieć, że zmusił on nieżonatych Europejczyków do wyruszenia na podbój świata z powodu ich "frustracji seksualnych" (Stone, 1977, 54).

4. Równolegle to tej argumentacji proponowane są koncepcje dowodzące, że nie-Europejczycy dawno temu posiedli "wartości kulturowe", które doprowadziły do powstrzymania ich rozwoju. W rzeczywistości zakłada się, że wartości te są "tradycyjne", od zawsze obecne w kulturach nie-europejskich. Zdaniem Todda (1985, 192) Afrykanie, oraz Afro-Amerykanie, nie rozwijają się dlatego, że modele rodziny pielęgnowane w tych kulturach oparte są na nieobecności figury ojca. Wielu innych badaczy wskazuje bądź na specyficzne, starożytne "wyróżniki" kultur jako przyczyny ich stagnacji, albo przedstawia obraz ogromnych, obejmujących wiele części świata "połaci" będących domeną kultur tradycyjnych (w tym wszystkich kultur poza-europejskich), które "tradycyjnie" są pozbawione racjonalności, motywacji do "zdobywania", wstrzemięźliwości seksualnej czy jakiejś inne wartości, która jest niezbędna do wprawienia w ruch procesów historycznych. Trzeba tu dodać, że argument ten jest systematycznie wykorzystywany również do wyjaśnienia ubóstwa poszczególnych mniejszości zamieszkujących takie kraje jak Stany Zjednoczone. I tak na przykład brak postępu wśród żyjących tam Meksykan czy Portorykańczyków opisuje się za pomocą kategorii "tradycyjnej kultury" i rzekomo związanego z nią "fatalizmu", "uległości" itd. Twierdzenia te są również wyrazem rasizmu kulturowego, nawet jeśli ich źródła odnoszą się nie do "starożytności", ale do jakiegoś nieokreślonego w czasie "społeczeństwa tradycyjnego".

Rasizm kulturowy zakorzeniony jest dzisiaj najsilniej w mitologii historycznej dotyczącej wyższości Europy, czyli rzekomo większej dojrzałości, osiągniętego poziomu ewolucji i racjonalności Europejczyków, gdziekolwiek by oni nie zamieszkiwali. Kończąc ten krótki artykuł, zwrócę uwagę, że nawet jeśli wykorzeni się wszystkie tego typu konstrukcje, będą one wciąż przynosiły owoce - znajdą dla siebie inną "pożywkę", inny grunt, na którym będą mogły się rozwinąć - czyli inną teorię rasistowską. Nie zmieni się to dopóki nie podważymy rasizmu jako praktyki, a nie teorii.

Przypisy:

1. Znacznie mniejsza część naukowców przyjęła teorię poligenezy, według której przedstawiciele społeczeństw o innym kolorze skóry niż biały nie pochodzą od Adama i Ewy i nie przenieśli się do Afryki i Azji samoczynnie, tylko zostali tam umieszczeni przez Boga wraz z dzikimi zwierzętami (porównaj Bowler, 1989).
2. Weber w niektórych miejscach powoływał się również na argument środowiska naturalnego. Dowodził na przykład istnienia tradycyjnej, starożytnej opozycji między "irygacyjnym" despotyzmem Wschodu a "żyzną-deszczową" demokracją Zachodu (porównaj Weber, 1976, 84, 131, 157; 1951, 16, 21, 25; 1981, 56-57).

Autor: 
Blaut James M.