Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Syndykalizm rewolucyjny. Anarchizm Komunistyczny

Syndykalizm nie jest partią, ani też ruchem sztucznie wywołanym. Jest to ruch zupełnie naturalny i konieczny, można by rzec: biologiczno - społeczny. Tak jak pewne zorganizowane masy w wędrówkach śledzi lub w przelocie ptaków.

Oto żyją rzesze ludzkie. Zupełnie naturalne jest łączenie się ich w zwiazki podług miejsca pracy, a więc robotnicy po fabrykach, urzędnicy po biurach, włościanie po wioskach. Dalej zupełnie naturalna jest łączność w większe związki podług zawodów. Takie zwiazki lub syndykaty zawodowe stanowią cały sens naturalnej organizacji społecznej dla polepszenia swego bytu i uzyskania niezależności. Takie syndykaty powstać muszą nie tylko wśród wszelkich najemników, jak nauczycieli ludowych, urzędników prywatnych i rządowych, niższych rangą. Wśród biednych włościan, rzemieślników i handlarzy.

Jednym słowem, całe społeczeństwo pokrzywdzone, wszystkie warstwy uzależnione, biedniejsze, organizują się stopniowo w jedną masę harmonijną, w syndykaty zawodowe, na zasadach federalistycznych. Ta syndykalistyczna budowa społeczeństwa przeznaczona jest, przez sam impet rozwojowy, do walki, do walki drogą prostą, nie parlamentarną, ale drogą akcji bezpośredniej w celu osiągnięcia przewrotu społecznego, a więc do walki rewolucyjnej. Dlatego więc takie naturalne organizowanie się nazywa się syndykalizmem rewolucyjnym. Sabotaż, obstrukcja, strajk - są z dawna praktykowanymi i zupełnie prosto, z natury ludzkiej i stosunków uzależnienia od władzy, wynikającymi metodami. kierunek zaś generalnych strajków, tj. dążenie do rozszerzenia każdego strajku, jak można najszerzej, do generalizowania go, aby wreszcie zamienić strajk powszechny w zatrzymanie życia całego kraju i rewolucję powszechną, to też zupełnie konsekwentny wynik całego ruchu.

Ruch syndykalistyczno - rewolucyjny jest żywiołowy, on tworzy sie spontanicznie, sam przez się wzrasta jak lawina, a wreszcie przez kraj się przeleje jak powódź. Jest on więc objawem posuwania się po drodze postępu żywiołu ludzkiego. Dlatego więc powiedzieć możemy, że jest on ruchem żywiołowym i tworzącym się przez same prawa natury. Ale nie jest prowadzony i urządzony przez politykantów.

Teoretycy syndykalizmu, czy to Sorel, czy Yvetot lub inny, mają znaczenie tylko jako przejaw tego żywiołowego ruchu, ale nie jako jego organizatorowie. Sorel sie zmienił i niektórzy inni teoretycy syndykalizmu się zmienili, a ruch ten coraz szersze kręgi zatacza i modyfikuje się tylko w sensie dojrzewania po drodze rozwoju.

W szeregach syndykalistów, z natury rzeczy, krzewią się ideały anarchizmu komunistycznego. Nie wystawia się pod tym względem jakiegoś ścisłego programu, bo nie ma tego potrzeby, ale kultura anarchistyczno - komunistyczna wypełnia treść życia społecznego, dążenia, marzenia i ideały syndykalistów.

Anarchizm komunistyczny przedstawia sobą całokształt światopogłądu, nastrojów, systemu życia psychicznego, kultury duchowej. Anarchizm komunistyczny określa sobą budowę psychiczną i społeczną przyszłego ustroju społecznego i z tego punktu widzenia, jako ideał społeczny, który w niezbyt dalekiej przyszłości urzeczywistniony, zrealizowany będzie - daje się uwyraźnić i zrozumieć.

W zespoleniu z tym ideałem łączą się też i kierunki ruchu doń zdążającego, tj. ruch anarchistyczno-komunistyczny.

W przyszłym ustroju nie będzie rządów, państw, władzy, granic, wojsk, sądów, praw, własności narzędzi pracy. Wspólna własność ziemi i fabryk. Stowarzyszenia i kooperatywy zorganizują całość życia społecznego. Tu widzimy różnicę od socjalizmu, ideałem, którego jest bardzo silne państwo socjalistyczne. W tym państwie pracować będzie każdy musiał pod dozorem, otrzymując papierowe bony z wykazem ilości wykonanej pracy. Za te bony będzie mógł z magazynów gminnych dostawać wszelkie dobra do użytkowania. Ma być tam policja socjalistyczna i coś w rodzaju pieniędzy oraz przymus pracy. Taki ustrój jest niemożebny do urzeczywistnienia, ponieważ byłby organizacją niewoli społecznej. Ten zaś ustrój, który będzie, da pełną wolność jednostce, żadając od niej tyle pracy, wiele ona dać zechce i pozostawiając jej też dowolne użycie. Nie pod wpływem przymusu, ale pod wpływem własnej ochoty i lekkich wzajemnych nacisków unormują się stosunki.

Tu widzimy całą ogromną różnicę pomiędzy socjalizmem i syndykalizmem rewolucyjnym, który jest związany z anarchizmem komunistycznym.

Gdy jednak mówimy „anarchizm”, to słowo to nie określa nam jeszcze wyraźnie oznaczonego tylko co ruchu. Istnieje bowiem pod taką nazwą inny kierunek nie mający nic wspólnego z anarchizmem komunistycznym.

Jest to tak zwany anarchizm indywidualistyczny. Zwolennicy tego kierunku nie uznają władzy ponad sobą, ale pozwalają sobie na wywieranie tej władzy na innych. Z mniej inteligentnych, mniejszą wartość swemu życiu nadających i mniej kulturalnych osobników, hołdujących temu kierunkowi wytwarzają się bandyci noszący miano anarchistów indywidualistów, jak ci, których proces rozegrał się w Paryżu, albo jak niedaleko od nich stojące ugrupowania wokoło czasopisma „L’Anarchie”. Bardziej kulturalni są zwolennicy Nietzschego, Stirnera, Tuckera, filozofów egoizmu. Czuć w nich odcień burżuazyjny, bo ci ich przywódcy wyrośli z zasad konkurencyjnego egoizmu, zachłannego w wyścigu zdobywczym. Gardzą oni tłumem, stowarzyszeniami, z natury więc rzeczy są przeciwnikami syndykalizmu i komunizmu. Anarchiści komuniści są od indywidualistów oddzieleni silną linią demarkacyjną, różnią się od nich nie mniej, a nawet może więcej, niż od socjalistów.

Dlatego to przestrzegamy naszych towarzyszy, aby się nie dali złudzić podobieństwu nazwy, bo pod tą samą nazwą ogólną może kryć się wprost przeciwny kierunek. Gdy kto gardzi tłumem, chwali egoizm, nie uznaje stowarzyszeń, poczytuje siebie za ucznia i zwolennika Nietzschego, Stirnera, Tuckera – z tym my nic wspólnego nie mamy. Nasz ruch opiera się przedewszystkim na solidarności.

Sprawa Robotnicza, Kraków, 1 V 1913

Autor: 
Z