Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Student to żart w złym guście

Wydać broszurę przeciw Uniwersytetowi i jego produktom wykorzystując fundusze szacownej instytucji - rewolucyjne sprzeniewierzenie pieniędzy zaowocowało broszurą poprzedzającą maj 68 roku we Francji, tekstem obrazoburczym, demaskatorskim, ujawniającym nędzę, starającym się spotęgować ją do tego stopnia, że stanie się nie do zniesienia. Rozprowadzana na Uniwersytetach nie mała jedynie na celu obrazę uczuć osobistych, jałowego, bo werbalnego, ataku na świętości, lecz stawiała sobie cel praktyczny, cel rewolucyjny: podążając drogą alienacji, demaskując ją, dążono jednocześnie do zniesienia, dezalienacji.

Lektura broszury sytuacjonistów jest ponurą lekturą, tak jak mroczna i przesączona przemocą, brakiem życia jest codzienna egzystencja każdego z nas; jest lekturą trudną, wymagającą nie tylko teoretycznej wrażliwości, ale i zmysłu krytycznego; jest lekturą irytującą tak jak irytują nas ci, co obnażają, pokazują pustkę pod kolorowymi opakowaniami. Pomimo tego, a może właśnie dla tego, jest lekturą piękną i konieczną. Zbójecka książka zmieniająca świat.

Nie zamierzam rekonstruować myśli zawartych we wspomnianej broszurze, recenzować czy w jakikolwiek sposób omawiać, komentować. Chcę raczej wyjść poza tekst, myśleć na bazie jego, spoglądać z perspektywy ustanowionej przezeń. Traktuje tekst jako skrzynkę z narzędziami, którymi obrabia się rzeczywistość.

Student sprzed '68

Status studenta otoczony jest mgłą nierozpoznania, słodką iluzją mającą swoje źródła w ahistoryczności. Student jako byt wiecznej teraźniejszości, znajdujący się pomiędzy rodzinną a rynkiem, nigdzie nie występujący jako aktor, a co najwyżej jako statysta, w formie zastępstwa, przypadkowo. Swoje studenckie istnienie traktuje jako autonomicznie, jakby poza strukturą i zależnościami. Rynek go nie dotyka, myśli klasyczny student ze stron Nędzy studenckiego życia, rynek jest poza murami Uniwersytetu, jak również poza szlachetną praktyką nauki. Akademik wyrywa go zaś z zależności rodzinnych, a tym samym społecznych. Przy czym, zerwanie z rodzinną nie jest do końca dokonane, wciąż pozostaje w jej kręgu wpływów, nie osiąga samodzielności obywatelskiej, zatrzymuje się tuż przed.

Przedłużone dzieciństwo studenta oraz mity sprawiają, że staje się on przykładem nieświadomości samej w sobie. Przyszłość nie istnieje, tak jak nie istnieje przeszłość. Wieczność poza wszelkimi zależnościami oraz złudzenie kształtowania kultury. Tymczasem, stwierdzają sytuacjoniści, cała edukacja podporządkowana jest rynkowi. Rynek, kontynuują, odciska swoje piętno również na codziennej praktyce studenckiej. Ci przyszli urzędnicy, pracownicy usług, redukują myśl do książki, do towaru, stając się konsumentami produktów luksusowych. Nie czytają np. Marksa, by przy pomocy jego narzędzi analizować strukturę społeczną, ale by wiedzieć o czym mówią inni, by samemu błyszczeć w towarzystwie, w kawiarni opowiadać o modnych poetach, filozofach, filmach… Czytają, ale nie rozumieją co czytają, każdą myśl obracając w grę prestiżu.

Student obecny

Trudno do końca utrzymać stanowisko sytuacjonistów zawarte w omawianej broszurze. Uwspółcześnienie jej nie polegałoby na zmianie nazw organizacji i nazwisk będących na topie - to zbyt powierzchowne. Student inaczej widzi teraz siebie, co nie oznacza, że dezalienacja następuje. Wręcz przeciwnie, mamy do czynienia z dalszym pochodem alienacji, z jej pogłębieniem. Niemniej, zjawiska, forma świadomości zreifikowanej przejawia się inaczej.

Mit Uniwersytetu i edukacji dla samego poznania runął niemalże w gruzy, poza grupką staruszków i młodych idealistów, nikt już nie traktuje tego poważnie. Nawet sami naukowcy. Wszyscy przyznają, że rynek narzuca zasady i że nauka jest jedną z gałęzi przemysłu.

W powyższej, współczesnej perspektywie, student nie traktuje swojego statusu jako wiecznego, niezależnego, ale jako etap zajmowania pozycji na rynku. Idee są traktowane niczym umiejętności, coś co można wpisać w CV i co ma przynieść wymierne skutki w postaci dobrej pensji. Korzy się przed zasadami kapitalizmu do tego stopnia, że szkoda mu czasu na wszelką edukację, która nie przekłada się bezpośrednio na monetę. Jest niczym więcej jak myślącym towarem, który jest świadom swojego utowarowienia.

Plany kariery, nauka języków dla pracodawców, dodatkowe szkolenia w obsłudze programów, księgowości… Nie zmienią tego nawoływania do przeszłości, próby wskrzeszenia, teksty pisane przez akademików sprzeciwiające się dyktatowi kapitału. Nie pomogą, zwłaszcza, gdy koledzy uśmiechają się ironicznie.

Myślę, że nie stało się nic…

Uświadomienie przez podmiot własnego utowarowienia miało stanowić konieczny element emancypacji. Ujawniona reifikacja staje się nie do zniesienia, mówili sytuacjoniści, wywołuje opór. W tej perspektywie powinniśmy stać w obliczu studenckiej rewolty. Tymczasem, nic się nie dzieje. Nikomu nie przeszkadza redukcja życia do RPG. Nudnego RPG dodamy od siebie.

Student z radością przyjmuje urzeczowienie, daje się ganiać po szkoleniach, stażach, zajęciach dodatkowych… Przyjmując istniejący stan za dobrą monetę. Z pasją neofity postępuje według zasad rynkowych; głosi na placach i klubach pochwałę kapitalizmu i z pogardą spogląda na tych, co kwestionują, co odwołują się do innych wartości. Na tych maruderów, mięczaków… On jest triumfującym pracownikiem wysoko wykwalifikowanym, który kiedyś stanie się pracodawcą.

Stare mity zostały zastąpione nowymi. Równie maskującymi, nie pozwalającymi rozeznać się w sytuacji, rozpoznać "klasowe" interesy. Uświadomienie zatrzymało się w połowie drogi, tym samym pozostawiając podmiot w odmętach nieświadomości społecznej.

Staże, pierwsza praca, milczenie w obliczu zmian kodeksu pracy, McPraca… Świat pracy pozostaje dalej poza obszarem percepcji studenta. Nawet jeśli pracuje, nie traktuje tego poważnie, to tylko tymczasowo, tak by dorobić, mieć na imprezę, póki się studiów nie skończy.

Koniec studenta

Sytuacjoniści sugerują, że studenci nie zdobędą samoświadomości, dopóki nie odkryją, że ktoś taki jak student nie istnieje. To tylko złudna kategoria, którą należy rozpatrywać poprzez jej funkcję w całokształcie systemu, ale z perspektywy której nie jest się w stanie uchwycić całości. Przyszłość, jak i sens kategorii student, ziszcza się w kategorii pracownik. Czy to pracownik umysłowy czy fizyczny, student stanowi i będzie stanowić część świata pracy. Częściowo zrozumiano to w 68. Dziś ta prawda zostaje zapomniana, zaś absolwentów czeka coraz gorszy rynek…

Autor: 
Szwabowski Oskar