Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

Prawdziwe piękno, czyli gra pozorów

"Prawdziwe piękno" – Manifest

Kanony kobiecego piękna zbyt długo kształtowane były przez wizerunek wychudzonych modelek. Kobiety na całym świecie jasno dają do zrozumienia, że czas to zmienic. A my je w tym popieramy. Odbieramy od nich sygnały nie tylko zakłopotania czy braku tolerancji, ale również te, które świadczą o potrzebie i pragnieniu znacżacych zmian w tym kierunku.

Jesteśmy przekonane, że prawdziwe piękno nie zależy od kształtu, rozmiaru, koloru ani wieku. Uważamy również, że nadszedł czas, by pokazać światu, jakie jesteśmy wyjątkowe. Nikt nie lubi być traktowany stereotypowo. Wierzymy, że każda z nas jest niepowtarzalna.

Chcemy prawdziwie żyć, współtworzyć historię, zaznaczając w niej własny ślad.
Chcemy umiec powiedziec „lubię siebie taką, jaka jestem” i wiedziec, że to naprawde coś znaczy.

Chcemy odzyskać pewność siebie i szacunek do samych siebie. Uważamy, że każda z nas ma prawo być sobą.Zawsze, każdego dnia, w każdej chwili, w każdej sytuacji, w każdym momencie naszego życia - akceptować siebie.

Uważamy, że każdy centymetr naszego ciała od stóp do głów, zasługuje na mniej krytyki, a więcej miłości. Dlatego chcemy nauczyć się akceptować swoje ciało oraz pomóc w tym naszym matkom i córkom.

Stojąc przed lustrem chcemy potrafić śmiać się oraz traktować nasze zmarszczki i niedoskonałości z aprobatą i uśmiechem. Chcemy czuć się pięknie bez względu na wiek.Chcemy nauczy się akceptowac swoją kobiecośc, w każdym jej wymiarze!
Chcemy nauczyc się akceptowac i lubic siebie.

Dołącz do nas! Dołącz do debaty o pięknie. www.prawdziwepiekno.pl"

Gdy któregoś dnia wypadła mi z gazety kolorowa broszura sygnowana gołębiem Dove, odruchowo przejrzałam ją. Początkowo znalezisko opatrzone wstępem „Odkryj swoje prawdziwe piękno z Dove” i manifestem „Prawdziwe Piękno” pozytywnie mnie zaskoczyło. Im dłużej jednak czytałam i oglądałam broszurę, tym bardziej stawało się dla mnie jasne, że wraz z innymi kobietami po raz kolejny padam ofiarą zręcznej manipulacji i męskiej dominacji. Jestem również przekonana, że pomysłodawcy i autorzy/autorki (?) publikacji oraz akcji zatytułowanej „Odkryj swoje prawdziwe piękno z Dove” zrobili to bezwiednie, powielając tkwiące i w nich i w nas stereotypy postrzegania kobiet i obowiązujących kanonów piękna. Załączona broszura jest więc kolejnym przykładem gry pozorów, gdzie rozgrywającym i wygrywającym jest mężczyzna. W końcu to nie mężczyzna musi odkryc swoje prawdziwe piękno. On piękny po prostu jest. Prawdziwie. Od początku do końca.

Pozór 1

Zgodnie ze słownikiem j. polskiego PWN, wydanie internetowe, „manifest” to:
1. «odezwa władzy do narodu»
2. «deklaracja publiczna jakiejś organizacji społecznej, partii politycznej, grupy literackiej, zawierająca jej program działania»
3. «to, co jest wyrazem czyichś uczuć lub poglądów»
4. «publiczny protest lub skarga»
5. «dokument zawierający wykaz ładunku na statku»
Pomijając znaczenie piąte, manifest definiowany jest jako ważna deklaracja określonej grupy ludzi skierowana do innej grupy ludzi poruszająca istotne dla tej grupy tematy. W przypadku omawianej broszury tekst wydaje się faktycznie programowo ważny, problematyczne staje się jednak ustalenie autorstwa. Za marką Dove nie stoi bowiem żaden człowiek czy grupa ludzi , ale bezosobowa korporacja ze swoimi jedynymi przedstawicielami znanymi „z imienia i nazwiska” czyli produktami. Tak więc manifest „Prawdziwe Piękno” wygłaszany jest de facto przez mydło (może trafniej byłoby napisac kostkę myjącą) połączone programowym związkiem z żelem pod prysznic i szamponem do włosów farbowanych. Choc z marketingowego punktu widzenia wygląda to dobrze, to jednak trudno potraktowac poważnie manifest i jego przesłanie, jeśli nie kryją się za nim konkretni ludzie, a zwłaszcza kobiety, tylko strategia marketingowa pewnej korporacji.

Pozór 2

Wzmocnieniem gry pozorów staje się język i stylistyka Manifestu, a zwłaszcza personifikacja marki i produktów. To właśnie one, całkiem zgrabną polszczyzną, mówią do nas, skarżą się i protestują w pierwszej osobie liczby mnogiej. Brzmi to mniej więcej tak: „ odbieramy sygnały”, „jesteśmy przekonane, że piękno nie zależy od kształtu”, „uważamy, że nadszedł czas” itd. Co zaskakujące, personifikacja jest na tyle głęboka, że w pewnym momencie zmienia się nawet w identyfikację z kobietami i ich problemami: „wierzymy, że każda z nas jest niepowtarzalna”, „chcemy prawdziwie życ” „chcemy odzyskac pewnośc siebie”. Jest to o tyle niezwykłe, że pod Manifestem nie podpisuje się żadna kobieta – prezes(ka), szef(owa) marketingu, kierownik(czka) projektu czy ktokolwiek inny, co jest dośc częstą praktyką uwiarygodnienia przekazu marketingowego.

Pozór 3

Podniosła forma Manifestu, bezprawne wypowiadanie się w imieniu kobiet i o ich problemach, służą budowaniu kolejnej iluzji – głębokiego zaangażowania marki Dove (znów ta personifikacja) w sprawy społeczne tam, gdzie rzeczywistym celem jest rozszerzenie grupy docelowej, wzmocnienie pozytywnego wizerunku marki, a w konsekwencji zwiększenie sprzedaży. Mimo całej językowo-ikonograficznej obudowy mamy tu do czynienia z czystą reklamą. I należy to nazwac po imieniu. Reklama z założenia jest fikcją, pozorem, którego celem jest cytując za Słownikiem języka polskiego: „rozpowszechnianie informacji o towarach, ich zaletach, wartości, miejscach i możliwościach nabycia,chwalenie kogoś, zalecanie czegoś”. Tak więc „feministyczne” przesłanie manifestu z założenia jest samozwańczą imitacją ruchu oporu „prawdziwych kobiet”. Podobnie jak imitacją są „kobiety naprawdę” ilustrujące broszurę, będące de facto końcowym produktem żmudnej pracy stylistów, wizażystów i komputerowego retuszu.

Pozór 4

Manifest mówi: „Kanony kobiecego piękna zbyt długo kształtowane były przez wizerunek wychudzonych modelek”. No i mamy kozła ofiarnego. Wszystkiemu winne modelki, które same z siebie uległy wychudzeniu. Tego typu uproszczenia powodują, że prawdziwy mechanizm męskiej dominacji może działac bez zgrzytów i powielać bez końca wypracowane przez mężczyzn modele kobiecości ukształowane przez i na użytek mężczyzn. Przecież odbiorcą i prawdziwym konsumentem wizerunków kobiecych nie jest kobieta, lecz mężczyzna. Oczywiście, ten wzorzec kobiecego piękna ma się dobrze również dzięki kobietom, które po uwewnętrznieniu wzorca, po wpisaniu na stałe w ciało, powielają go w każdym momencie swojego życia. Przyczyniają się do tego również modelki, ale jak pisze Bourdieu te „fantazmaty kobiecości” utwalają tylko strukturę dominacji, są więc ofiarami, a nie sprawcami. Sprzymierzeńcem i „utrwalaczem” pożądanych wzorców są oczywiście współczesne media powielające je w milionach egemplarzy na sekundę.

Pozór 5

Manifest, zaczynając od obrony kobiecego ciała w rozmiarze XL, idzie krok dalej i próbuje konstytuować kobietę w szerszym kontekście. W imieniu kobiet mówi m.in: „chcemy współtworzyc historię, zaznaczając w niej własny ślad”, „każda z nas ma prawo byc sobą” , co implikuje obecnośc kobiet na różnych frontach życia publicznego – w polityce, nauce czy w kulturze. To jednak pozostaje prawdą wyłącznie w deklaratywnej części broszury. Bowiem kobietom ilustrującym te tezy (a ilustracji jest dość sporo), daleko do współtworzenia historii, nie mówiąc o zostawianiu śladów. Liczy się tylko wygląd – podstawowy czynik definiujący ich tożsamość. Wszystkie pokazane kobiety są wyabstrahowane z rzeczywistości, pokazane poza życiem, czasem i historią. Poza jakimkolwiek działaniem, obojętnie czy byłoby to obieranie kartofli, czy obserwacja ciał niebieskich. Wszystkie występują na neutralnym tle, najczęściej niebieskiego nieba, ewentualnie łąki lub morza w ogólnie przyjętych pozach zachwalania swojego wyglądu .

Pozór 6

Jak już wpomniałam broszura jest bogato ilustrowana. Warty odnotowania jest fakt, że mimo manifestowanej walki o podmiotownośc i szacunek do samych siebie, kobiety na zdjęciach są potraktowane przedmiotowo i czysto użytkowo. Za wyjątkiem pierwszego zdjęcia na drugiej okładce, manifestujące swą niezależnośc kobiety są jedynie tłem dla kosmetyków poszczególnych linii, które zawsze występują na pierwszym planie w rozmiarze gigant (niektóre butelki osiągają wręcz rozmiary kobiet). Dodatkowo, pierszoplanowe produkty jako naważniejsze w przekazywanym komunikacie, nie zawsze fortunnie zasłaniają dowody swojego dobroczynnego wpływu, a więc wypielęgnowane twarze, włosy bądź ramiona kobiet.

Pozór 8

Również wygląd „kobiet ilustracji” ma niewiele wspólnego z „kobietami manifestantkami”, nie mówiąc już o „kobietach naprawdę”. „Kobiety ilustracje” jak jeden mąż wpisują się w kanony piękna tak potępianego w Manifeście. Są zwyczajowo apetyczne, mają lśniącą, zdrową skórę i świetną figurę. Każda z nich ukazuje w uśmiechu nienagannie równe, białe zęby. Uśmiech ten można by nawet nazwać „jakby w kobiecym rozmarzeniu”, czemu często towarzyszą przymknięte oczy. Kolejne znamiona pożądanej, a nie „manifestowanej” kobiecości to włosy. Koniecznie długie, najlepiej jasne i co najważniejsze rozpuszczone. „Kobiety ilustracje” każdorazowo muszą być choć trochę obnażone. Większość z nich ma na sobie kobiece sukienki lub spódnice w jasnych, wesołych kolorach z przewagą różu i bieli, z obowiązkowym topem na ramiączka, spod którego widać porządnie wydepilowane pachy.Tylko jedna z nich odważyła się na założenie swetra. Wszystkie „kobiety ilustracje”, za wyjątkiem jednej dojrzałej kobiety, są młode, i oczywiście CHUDE zgodnie z wizerunkiem wychudzonych modelek. Trudno tam o choć jedną „kobietę naprawdę”.

Pozór 9

„Kobiety ilustracje” w kontrapunkcie do „kobiet manifestantek” i „kobiet naprawdę” nie dbają o integralność i godzą się na użytkową fragmentaryzację własnego ciała. W zależności od tego, jaką linię promują, są pocięte na niezbędne w danym momencie kawałki i eksponują tylko właściwy element swojego ciała: twarz lub półsylwetkę. Żadna z prezentowanych pań nie posiada nóg i stóp. Dodatkową atrakcją jest wprowadzenie ruchu, co podnosi dynamikę projektu i poszczególnych ilustracji. Jest to coś na kształ ekstatycznego tańca (bez użycia nóg oczywiście), z nienaturalnie uniesionymi w górę ramionami w wystylizowanej pozie otwarcia i radości. „Kobiety ilustracje” są ewidentnie świadome obecności patrzącego, w przeważającej części patrzą w obiektyw, pozują lub mizdrzą się do niego. W 100% podlegają Bourdieu’wskiej „zasadzie wystawiania”, bycia ciałem dla innego, istnienia dla spojrzenia. Oczywiście męskiego.

Pozór 10

W nieustającej gonitwie za nieosiągalnym ideałem kobiecości ciało musi byc nieustająco gotowe na urabianie, upiększanie, modelowanie i polepszanie. Ciało z natury jest złe i brzydkie, więc trzeba je starannie formować i upiększać, a zwłaszcza twarz. Kosmetyki Dove to programowo grupa produktów, której celem jest właśnie dbanie i modelowanie ciała. Zatem manifestacyjne:„każda z nas ma prawo być sobą” czy „chcemy nauczyć się akceptować swoje ciało oraz pomóc w tym naszym matkom i córkom” jest z gruntu fałszywe. Jeśli akceptuję i kocham swoje ciało, to robię to bezwarukowo i nie muszę go nieustannie upiększać, a więc używać kosmetyków. Tu jednak ponownie mamy do czynienia z sytuacją, w której każda kobieta ma prawo być sobą i być traktowana niestereotypowo, o ile używa produktów korporacji.

Pozór 11

Mimo manifestowanej akceptacji ciała i deklaracji, że „każdy centymetr naszego ciała od stóp do głów, zasługuje na mniej krytyki, a więcej miłości”, teksty opisujące kosmetyki brzmią już zupełnie inaczej, żeby nie powiedzieć, groźnie. Dove robi to, co pokolenia reklamodawców przed nim: nie aprobuje ciała takim jakim jest, poddaje je druzgocącej krytyce, by móc pomagać w jego „naprawianiu” czyli dostosowywaniu do ustalonego przez mężczyzn wzorca. I tak skóra z założenia jest zła, bo albo wysuszona albo zmęczona, nie dość jedwabista lub nie do końca jędrna i świeża. Włosy są osłabione, farbowane nie trzymają długo blasku, a rozjaśnione, nie mają dość miękkości i elastyczności, powinno się je więc wzmacniać, nawilżać i regenerować.

Pozór 12

Ciało wymaga nieustannych zabiegów. Czyste i wypielęgnowane to już za mało. Mimo manifestowanej miłości do ciała i hasła „lubię siebie taką, jaka jestem”, kobieta powinna wejść szczebel wyżej i zrobić coś dodatkowego, korzystając z dobroczynnej mocy kosmetyków Dove. Przykładowo Dove jedwabiste mydło w płynie 250 ml „zapewni skórze blask jedwabiu, twoja skóra będzie elatyczna i gładka niczym jedwab”. Dove summer Glow Balsam 250 ml mówi: „ciesz się pięknym kolorytem skóry, dzień po dniu promieniej naturalnym pięknem, zapach ogórka i zielonej herbaty obudzi twój umysł i ciało”. A dzięki butelce Dove ujędrniajacy żel pod prysznic 250 ml „oczarujesz wszystkich naturalnością i pięknem swych kobiecych kszałtów”.

Jednocześnie na samej stronie internetowej akcji www.prawdziwepiękno.pl można znaleźć następujące dane:
# Ponad 50% kobiet jest zdegustowanych swoim ciałem (Wewnętrzne badania Dove, 2002 r.)
# Ilość tkanki tłuszczowej w ciele modelek i aktorek przedstawianych w mediach jest przynajmniej o 10% niższa niż u kobiet zdrowych (Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne, 2000 r.)
# 6 na 10 dziewczynek myśli, że byłyby „szczęśliwsze, gdyby były chudsze” (Ankieta na temat wyglądu ciała nastolatek w Wielkiej Brytanii, styczeń 2004 r.)
# Podczas gdy tylko 19% nastolatek ma „nadwagę”, aż 67% z nich sądzi, że „powinny się odchudzić” (Ankieta na temat wyglądu ciała nastolatek w Wielkiej Brytanii, styczeń 2004 r.)
I tak gra pozorów toczy się dalej....

Autor: 
Nasiłowska Małgorzata