Polecamy

Magazyn Iskra

Centrum Informacji Anarchistycznej

Lewica.pl

Indymedia

IBW

WRS

Mamy obecnie 280 tekstów.

"Wolny handel", sprawiedliwy handel i banany

Ekwardorscy eksporterzy bananów płacą cło w wysokości 176 euro za tonę i przez to stają się mniej konkurencyjni w Unii. Teraz złożyli skargę do WTO. Zniesienie ceł popiera też rząd niemiecki.

Unia Europejska narzuca na kraje Ameryki Środkowej kontyngent ograniczający dostęp ich eksportowych bananów na jej rynek. Ma to na celu zapobieżenie stratom ekonomicznym w byłych koloniach krajów członkowskich UE, które również eksportują banany.

Inny kraj, Kostaryka dwukrotnie wygrywała apelacje w GATT, jednak Unia nie zdecydowała się na zwiększenie kontyngentu. W styczniu 2005 roku prezydenci Kostaryki i Ekwadoru spotkali się z przedstawicieliami krajów Ameryki Łacińskiej, które eksportują banany. Chcieli naciskać na Unię Europejską w celu zmiany planowanej od stycznia 2006 podwyżki taryf (z 75 do 230 euro za tonę). Zaznaczono, że takie posunięcia Europy zrujnują ich gospodarki. Teraz płacą "tylko" 176 euro za tonę.

Zwolennicy sprawiedliwego handlu uważają, że jeśli wielkie korporacje z Ameryki będą miały dostęp do europejskiego rynku bez cła, wtedy te firmy, które mają lepsze warunki pracy, będą mniej konkurencyjne, bo banany z Ameryki mniej kosztują.

Oczywiście i tak większość bananów w supermarketach jest z wielkich korporacji. A kiedy te firmy stają się "mniej konkurencyjne", wtedy płacą pracownikom jeszcze mniej. Korporacje posiadające plantacje bananów w Ameryce zatrudniają robotników pracujących w fatalnych warunkach po 12 godzin dziennie.

Począwszy od lat sześćdziesiątych plantatorzy podnoszą wydajność produkcji bananów. Owoce te jednak są bardzo podatne na choroby i szkodniki. Aby podnieść wydajność plonów, producenci stosują ogromne ilości chemicznych środków ochrony roślin, zarówno przed jak i po zbiorach, tym samym zabezpieczając owoce także na czas transportu. Podczas gdy średnie zużycie pestycydów na plantacjach krajów rozwiniętych wynosi 2,7 kg na hektar, to na bananowych polach uprawnych Kostaryki osiąga ono 44 kg na hektar, z opryskami przeprowadzanymi do pięćdziesięciu razy rocznie! Podczas prac polowych pracownicy, najczęściej pozbawieni odzieży ochronnej, są narażeni na działanie silnych środków chemicznych, co przynosi bezpośrednie skutki w postaci chorób i poważnych zatruć.

W 1992 roku Międzynarodowy Trybunał ds. Wody (z siedzibą w Holandii) oskarżył Standard Fruit Company w Kostaryce o przyczynienie się do "silnego zanieczyszczenia wschodnich regionów kraju". W tym samym roku, Minister Pracy oskarżył 10 kompanii bananowych o pogwałcenie prawa pracy przez zaniżanie i wypłacanie z opóźnieniem pensji. Miesiąc wcześniej związki zawodowe wytknęły kierownictwu kompanii nielegalne zatrudnienie 12.000 pracowników za mniej niż minimum pensji.

Pracownicy próbują bronić swoich praw, zrzeszając się w związki zawodowe, co spotyka się z dużą represją ze strony pracodawców.

Jednym ze sposobów solidarności z pracownikami i metodą wywierania wpływu na łamiące prawa człowieka korporacje, jest promocja i wsparcie uczciwego handlu "fair trade".

Firmy takie jak Fyffes czy Geest, importują zaś banany głównie, chociaż nie wyłącznie, z wysp Windward, gdzie stosowane są mniej intensywne i bardziej przyjazne dla środowiska metody upraw niż w innych krajach, szczególnie leżących w Ameryce Środkowej. Większość produkcji bananów z wysp Windward opiera się na małych przedsiębiorstwach, stosujących przy uprawach mniej środków chemicznych i oferujących pracownikom lepsze warunki płacy. Banany pochodzące z Windward są zwykle mniejsze i słodsze.

Autor: 
Z